czlowiek.info

Pułapki błędnie pojmowanego racjonalizmu

Racjonalizm to jedna z tych koncepcji, którą podskórnie każdy w pewnym uproszczeniu rozumie i pewnie nawet chciałby być z nim jakoś utożsamiany. Jednak przy próbie wejścia na poziom szczegółu, zdaje się racjonalizm zapadać pod ciężarem wewnętrznych niedomagań wynikających z przemożnej potrzeby doklejania mu postulatów ideowych, których racjonalizm wcale nie chce, aby mu doklejono (np. że racjonalista musi koniecznie być antyreligijny).

Dość powiedzieć, że ilu racjonalistów, tyle racjonalizmów, a próba wywodzenia postulatów owej „ideologii” z samej etymologii wyrazu nierzadko prowadzi do pewnych intelektualnych omyłek, nadużyć i zawstydzających sprzeczności, czego przykładem jest między innymi naukowy fundamentalizm Richarda Dawkinsa, skądinąd świetnego biologa z Oxfordu, który z biologii ewolucyjnej próbuje wywodzić tezy dotyczące metafizyki.

W poniższym tekście spróbujemy więc odpowiedzieć sobie na pytania:

  1. Czym jest racjonalizm?
  2. Jaka wiedza jest poprawna, a jaka nie jest?
  3. Dlaczego właściwy racjonalizm jest sceptyczny i agnostyczny?
  4. Jaka jest różnica między racjonalizmem, racjonalnością i chłopskim rozumem?
  5. Czy racjonalizm wyklucza emocje?
  6. Czy racjonalizm wyklucza wiarę, duchowość i transcendencję?

Czym jest racjonalizm?

Racjonalizm, gdy obedrzemy go z ideologicznych dodatków, możemy scharakteryzować jako postawę poznawczą obejmującą:

  1. kierowanie się poprawną wiedzą i rozumem,
  2. skłonność do wątpienia w to, co uważane jest za pewne i stałe (sceptycyzm),
  3. obdarzanie wiedzy skończoną dozą zaufania, co do jej obiektywnej prawdziwości (agnostycyzm),
  4. odrzucenie relatywizmu poznawczego.

Racjonalizm rozumiany jako postawa poznawcza jest niejako przeciwieństwem myślenia ideologicznego będącego w istocie myśleniem anty-poznawczym. Jest postawą pozytywną (a nie krytyczną), której przyświeca metodyczne i nieskrępowane uprzedzeniem zrozumienie i uporządkowanie rzeczywistości fizycznej i pozafizycznej (w stopniu, w jakim jest to w ogóle możliwe).

W nieideologicznym ujęciu, racjonalizm staje się zatem swoistym sitem, które o ile pomieści subiektywność wrażeń, emocje, uniesienia, duchowość, religijność, itd., to odcedzi z nich pierwiastek nieracjonalny, umożliwiając racjonaliście przeżywanie tych stanów irracjonalnych, ale jednocześnie uniemożliwiając lub ograniczając ich wpływ na racjonalistyczne procesy decyzyjne przeżywającego.

Innymi słowy, można wnioskować, że racjonalizm nie wyklucza tego, co nie wyklucza racjonalizmu. Potrafisz racjonalistycznie podejść do wiary w Boga? Punkt dla Ciebie. Jesteś „wyznawcą” humanizmu, ale nie oddajesz swojej decyzyjności jego dogmatycznej stronie? Wyśmienicie!

Finalnie przecież chodzi o stosunek do wiedzy i prawdy.

Jaka wiedza jest poprawna, a jaka nie jest?

Poprawna wiedza wynika z poznania rozumowego (w odniesieniu do świata wartości i rzeczy) i metody naukowej  (w odniesieniu do świata rzeczy).

Rozum to zdolność:

  • świadomego nadawania sensu rzeczom, 
  • stosowania logiki i prawdopodobieństwa,
  • dostosowywania lub uzasadniania praktyk i przekonań w oparciu o nowe lub istniejące informacje.

Z kolei wśród działań charakterystycznych dla metody naukowej (która nota bene nie ma ścisłej definicji) są m.in.:

Sposób ich szczegółowego stosowania może się znacznie różnić w zależności od dziedziny zainteresowania, ale cechy te pozwalają na oddzielenie działalności rozumowej od pozarozumowej, a także naukowej od pozanaukowej.

O ile rozum i metoda naukowa mają wiele punktów wspólnych, a sama metoda naukowa wynika ściśle z podejścia rozumowego, to rozróżnienie między nimi jest kluczowe, ponieważ nauka nie jest w stanie udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania (np. Dlaczego i w jakim celu cokolwiek istnieje?). 

W tym sensie na przykład przekraczanie kompetencji poznawczych nauk przyrodniczych przez Dawkinsa ma charakter fundamentalizmu ateistycznego, który z punktu widzenia racjonalizmu nie różni się w zasadzie niczym od fundamentalizmu teistycznego. A wynika to z prostej przyczyny, że Dawkins opiera całą swoją metafizykę na redukcjonistycznym dogmacie praw przyrody i przypadku, uważając owy dogmat za niepodważalny.

Jednak w zakresie dążenia do prawdy, dogmatyzm, czyli bezkrytyczne przyjmowanie twierdzeń jako prawdy obiektywnej, stoi w sprzeczności z racjonalizmem, podobnie jak m.in.:

  • irracjonalizm (przesądy, wróżby, itd.),
  • myślenie ideologiczne (polegające na wywodzeniu całych światopoglądów z kilku uproszczonych założeń na temat rzeczywistości, np. marksizm, gender), 
  • intuicjonizm (prawda jako intuicja).

Nie oznacza to oczywiście że racjonalista nigdy nie posługuje się intuicją lub nieracjonalnymi motywacjami w podejmowaniu decyzji. Jako istoty biologiczne zawsze będziemy podatni na niedoskonałości naszej aparatury poznawczej. Jednak czym innym jest podejmowanie decyzji na podstawie niepełnych lub błędnych danych, a czym innym deklaracje na temat odkrycia prawdy obiektywnej w oparciu o mniemanie, poczucie lub objawienie.

Sceptycyzm metodologiczny i agnostycyzm poznawczy

Właściwy racjonalizm jest sceptyczny, ponieważ dążenie do poznania prawdy obiektywnej musi koniecznie wiązać się z systematycznym podważaniem swoich przekonań i poznanych prawd jako potencjalnie niepełnych, wadliwych, fałszywych. Przekonanie to wynika ze świadomości, że aparatura poznawcza człowieka jest niedoskonała i podatna na wszelkie złudzenia na temat rzeczywistości i stanów wewnętrznych człowieka.

Racjonalizm jest również agnostyczny, ponieważ ani metoda naukowa, ani tzw. czysty rozum (który według wszelkiego prawdopodobieństwa nie istnieje) nie umożliwiają całkowitego poznania natury rzeczywistości, materii, bytu. 

Na przykład fizyka nie udziela odpowiedzi na temat genezy praw fizycznych. Odpowiedzi na to, skąd wzięła się fizyka może udzielić tylko metafizyka. Aktualnie jednak metafizyka posiada co najwyżej status filozoficzno-teologiczny, dlatego właściwy racjonalizm jest raczej agnostyczny niż ateistyczny.

Racjonalizm, racjonalność i chłopski rozum

Potocznie mamy skłonność do stawiania znaku równości między racjonalizmem a racjonalnością. Jest to oczywiście błąd pojęciowy, ponieważ można być osobą racjonalną, ale niekoniecznie racjonalistyczną. Racjonalność to metoda działania, natomiast racjonalizm to postawa poznawcza, która całościowo porządkuje postrzeganie świata.

Na przykład przejawem racjonalności terrorysty będzie wybranie dogodnego miejsca i czasu do samobójczego ataku, które zagwarantują maksymalne straty ludzkie, materialne i moralne. Sama akcja terrorystyczna natomiast będzie przebiegała wedle wcześniej przygotowanego, dobrze przemyślanego, racjonalnego planu działania. Czy jednak samobójczy atak terrorystyczny może być motywowany rozumowymi, naukowymi, obiektywnymi, racjonalistycznymi przesłankami? Pewnie nie.

Odmianą racjonalności jest tzw. zdrowy rozsądek lub po prostu nasz poczciwy chłopski rozum. Jego przejawem jest podejmowanie praktycznych decyzji na temat życia codziennego w oparciu o doświadczenie życiowe i intuicję, a także dostrzeganie (często pozornych) nielogiczności i absurdów w świecie, działaniach ludzi, itd. Doskonałą skarbnicą takich nielogiczności i absurdów są np. filmy Barei lub tzw. bareizmy. O ile jednak zdrowy rozsądek może być zdrowy na krótką metę, to już niekoniecznie na dłuższą. Tak jak zresztą wszystkie heurystyki wydawania sądów.

Na przykład na chłopski rozum, gdy jest się głodnym, to trzeba coś zjeść. Jemy więc byle co, kilka razy dziennie, przez 16 h w ciągu doby. W rezultacie przez większą część doby mamy podniesioną insulinę, co z kolei prowadzi do szeregu chorób począwszy od cukrzycy typu B, przez choroby serca, a skończywszy na raku. Ponieważ rozwój tych chorób trwa wiele lat lub dekad to nasz zdrowy chłopski rozum nie zauważa związku między jednym a drugim, dopóki nie jest za późno. Tymczasem post jest naturalnym mechanizmem regulującym insulinę oraz poziom cukru we krwi, a także promuje mechanizmy samooczyszczające organizm, np. autofagię, lipolizę (spalanie tkanki tłuszczowej), itd.

Fakt, że coś jest praktyczne w odniesieniu do codziennych sytuacji, nie oznacza, że jest dobre w szerszej lub odleglejszej perspektywie.

Na przykład segregowanie odpadów z punktu widzenia małego gospodarstwa domowego jest wysoce niepraktyczne (ponieważ pięć osobnych koszy potrafi zająć pół kuchni) natomiast jest działaniem jak najbardziej racjonalistycznym, ponieważ uwzględnia długofalowe konsekwencje wpływu zanieczyszczenia środowiska na życie społeczeństwa i jednostki.

Czy racjonalizm wyklucza emocje?

Emocje dla intelektu są jak paliwo dla samochodu: umożliwiają działanie ale nie wytyczają kierunku jazdy. W tym sensie racjonalizm nie jest zaprzeczeniem emocjonalnej części człowieczeństwa, a zaledwie swoistym filtrem oddzielającym czynniki motywujące od czynników decyzyjnych. 

W sensie praktycznym emocje mówią nam, czy chcemy coś zrobić, a intelekt, czy powinniśmy (emocje również mogą pełnić taką funkcję). Na przykład fakt że kocham Jolę nie oznacza od razu, że powinienem się jej oświadczyć. Podjęcie tak ważnej decyzji na podstawie czystej emocji może skutkować całym pasmem nieszczęść, a zatem mediacja intelektu jest tu wskazana.

Ale i czysty intelekt oderwany od jakichkolwiek ludzkich emocji zdaje się być receptą na samozagładę, ponieważ w wymiarze indywidualnym odcina jednostkę od czynników motywujących, a w społecznym – od drugiego człowieka.

Życie bez motywacji nie jest możliwe, a bez drugiego człowieka – jest nie do zniesienia.

Od czasu do czasu, a może i cały czas, dajemy się jednak ponieść emocjom i wtedy świadomie lub nie uciekamy się do tak zwanych racjonalizacji. Racjonalizacje, czyli próby rozumowego usprawiedliwienia działań i decyzji już po fakcie ich podjęcia, o ile niewątpliwie mogą być racjonalne, to już z racjonalizmem mają niewiele wspólnego.

Na przykład bywa tak, że pod wpływem impulsu kupimy drogi produkt, który po zakupie okaże się całkowitą klapą. Wówczas, aby zminimalizować dyskomfort związany z podjęciem złej decyzji, instynktownie poszukamy szeregu racjonalnych wyjaśnień, dlaczego zakup ten był w istocie strzałem w dziesiątkę. Albo przynajmniej nie był klapą.

O ile takie działanie poprawi nam nastrój, to już niekoniecznie spowoduje, że następnym razem będziemy mądrzejsi.

Czy racjonalizm wyklucza wiarę, religijność, duchowość i transcendencję?

Prosta odpowiedź brzmi: nie.

Ale pod warunkiem, że potrafimy oddzielić to, co można poznać dzięki nauce, od tego, czego – przynajmniej aktualnie – nie można. Nota bene założenie, że wszystko można poznać dzięki nauce jest aktem wiary, ponieważ nie można naukowo wykazać prawdziwości tego twierdzenia. Fakt, że powołujemy się w swoim światopoglądzie na naukę, nie czyni jeszcze tego światopoglądu naukowym.

Prof. Krzysztof Meissner, polski fizyk-teoretyk i specjalista w zakresie teorii cząstek elementarnych, wyjaśnia ten problem w bardzo elegancki sposób:

Faktem fundamentalnym kierującym mnie ku transcendencji jest to, że istnieją prawa fizyki. Dlaczego ten świat w ogóle podlega jakimkolwiek prawom, […] dlaczego nie ma chaosu? Przecież wszechświat wyciągnięty przypadkowo z kapelusza powinien być chaotyczny […]. Istnienie praw nie może być uzasadnione wewnątrz nauki […]. Fizycy przyjmują ich istnienie jako podstawowe założenie, którego nawet nie trzeba werbalizować, bo bez niego żadna nauka by nie istniała.

[…] Racjonalność została nam dana, więc trzeba jej używać w przypadku wahań i wątpliwości w każdej dziedzinie. W odkrywaniu znaków Boga poprzez naukę istnieje, oczywiście, pewna granica, poza którą jest już tylko słowo „wierzę’’. Ważne, żeby tę granicę dobrze zidentyfikować, aby nie mylić porządków nauki i wiary. Tak samo w naszym rozumieniu świata istnieje cały wielki obszar – określony choćby tym pytaniem, dlaczego istnieją prawa fizyki – który też wymaga słowa „wierzę”[1].

Jeśli zaś chodzi o duchowość, trudno rzecz jasna pogodzić racjonalizm z wiarą w siły nadprzyrodzone, telekinezę, okultyzm, magię, nadnaturalną sprawczość modlitwy, itd.

Ale już aktywne uczestnictwo w życiu religijnym wspólnoty religijnej może mieć charakter medytacji, a także służyć kultywowaniu pewnego porządku kulturowego będącego spoiwem społeczności. Innymi słowy, można być racjonalistą i chodzić do kościoła na mszę, jeśli zachowuje się odpowiedni agnostyczny stosunek do mistycznej nadbudowy przekazu religijnego, a także utrzymuje motywowaną racjonalistycznymi przesłankami autonomię czynników decyzyjnych. 

Zupełnie inna sprawa to duchowość rozumiana jako szereg procesów poznawczych i emocjonalnych wynikających ze świadomości własnej kondycji egzystencjalnej, związana z uczestnictwem w świecie wartości i poszukiwaniem sensu istnienia.

Jakąś formę duchowości często odnajdujemy w uniesieniach estetycznych podczas kontemplacji sztuki, muzyki itd.

Finalnie wszystko sprowadza się do tego, co robimy z uczuciami wynikającymi z duchowych uniesień. Czy doświadczając “symfonii ciał niebieskich” zapostulujemy utworzenie kościoła Jowisza, któremu zechcemy podporządkować edukację i legislację? Nie wydaje się to racjonalne. Czy może potraktujemy to racjonalistycznie jako doświadczenie estetyczne i oddzielimy uniesienia od bieżących spraw? 

W końcu, historia i współczesność znają cały szereg wybitnych uczonych, którzy byli ludźmi religijnymi, ale nie można odmówić im racjonalizmu. Ot, choćby Isaac Newton czy Gottfried Leibniz, a współcześnie prof. Heller czy cytowany wyżej prof. Meissner.

Znakomitym podsumowaniem tej rozprawy jest błyskotliwa konstatacja Einsteina: „Najbardziej niezrozumiałe jest to, że w ogóle świat daje się zrozumieć”.

Przeczytaj również:

  1. Czym jest rozumowanie dedukcyjne?
  2. Czym jest rozumowanie indukcyjne?
  3. Wprowadzenie do myślenia krytycznego
  4. 7 cech osoby myślącej krytycznie
  5. Edukacja bez wychowania: o kształtowaniu człowieka bezrozumnego
  6. Rozwój osobisty nowoczesnego humanisty
Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Psycholingwista specjalizujący się w technikach obrony przed manipulacją, perswazją i propagandą. Zawodowo - ekspert marketingu cyfrowego. Zadeklarowany racjonalista, sceptyk i niezadeklarowany stoik. Ukończył językoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim.

Komentarze

      • Ale brednie.

        Po pierwsze ateizm jest BRAKIEM WIARY, a nie wiarą w nieistnienie jak niektórzy zdają się sugerować (takim czymś byłby gnostyczny ateizm, postawa w której twierdzi się, że na 100% żaden Bóg nie istnieje – jednak to rzadkość wśród ateistów, poza tym posługujemy się przy tej dyskusji samym pojęciem “ateizm”, a jego definicja kończy się na “Brak wiary w istnienie boga/bogów”, a nie twierdzeniu o pewności) i nie musi się wykluczać z agnostycyzmem.

        Po drugie chciałeś chyba napisać negatywistyczną, a nie negacjonistyczną. Negacjonizm to zaprzeczanie istnienia zbrodni Holokaustu, co ma do tego ateizm?
        Negatywizm:
        1. «postawa polegająca na nieuznawaniu dotychczasowych osiągnięć w różnych dziedzinach wiedzy, sztuki itp.; też: nieuznawanie ogólnie przyjętych zasad»
        2. «tendencja do nieumotywowanego przeciwstawiania się poleceniom lub ignorowania ich»

        1. “postawa polegająca na nieuznawaniu dotychczasowych osiągnięć w różnych dziedzinach wiedzy” Jakich to niby ateiści nie uznają dotychczasowych osiągnięć? Kompletnie nie rozumiem, gdzie w ateizmie samym w sobie ma być rzekome “nie uznawanie dotychczasowych osiągnięć”, skoro z ateizmu nie wynika nic poza BRAKIEM wiary w coś, co udowodnione z całą pewnością NIE jest.
        A może chodziło o to: “nieuznawanie ogólnie przyjętych zasad”
        Gdzie tutaj w takim razie myślenie krytyczne, skoro brakiem racjonalizmu jest zaprzeczanie czemuś co zostało ogólnie przyjęte, jest popularne (bo oczywiście dotychczasowe osiągnięcia dotyczące WIEDZY już omówiłem i to pomijam – bo Bóg nie jest kwestią wiedzy), natomiast bardziej racjonalna ma być postawa w której się w coś wierzy, mimo braku jakichkolwiek dowodów?

        2. Tutaj podobnie jak z 1, wychodzi tylko na to, że ateizm jest postawą racjonalną i krytyczną.

        Agnostyczny ateizm jest najbardziej racjonalnym stanowiskiem – https://www.youtube.com/watch?v=sNDZb0KtJDk

        • 1/
          Ateizm z czysto semantycznego punktu widzenia może być zarówno brakiem wiary jak i jej odrzuceniem. Definicji jest bardzo wiele i tak np. na pwn.pl mamy: ateizm «pogląd zaprzeczający istnieniu Boga». Pytanie, jakie źródło daje Ci podstawę do twierdzenia, że ateizm jest tylko i wyłącznie brakiem wiary? Chętnie zapoznam się z literaturą.

          Z psychologicznego punktu widzenia natomiast nie mamy na razie metodologii, aby stwierdzić, czy ateizm jest czymś więcej niż tylko kategorią kulturową (tzn. czy można ateizm uzasadnić ewolucyjnie). Jeśli człowiek od zarania dziejów we wszystkich bodaj “kulturach” na całym świecie stawiał bałwany dla swoich bogów, to raczej można domniemywać, że potrzebę transcendencji mamy wbudowaną w software.

          2/ Negacjonizm – ok, mój błąd. Nie miałem pojęcia, że ktoś sobie zaanektował cały wyraz na taką wyjątkową okazję. Chodziło mi o negowanie istnienia zjawiska. Nie mogę się odnieść do Twojego komentarza dot. “negatywizmu”, ponieważ opiera się na błędnym założeniu, o którym wspominam w 1/ powyżej.

          3/ “Agnostyczny ateizm jest najbardziej racjonalnym stanowiskiem” – z tym mogę się zgodzić, bo sam jestem agnostycznym ateistą. Ale znowuż: agnostyczny ateizm nie jest ateizmem.

          4/ “Gdzie tutaj w takim razie myślenie krytyczne, skoro brakiem racjonalizmu jest zaprzeczanie czemuś co zostało ogólnie przyjęte, jest popularne (bo oczywiście dotychczasowe osiągnięcia dotyczące WIEDZY już omówiłem i to pomijam – bo Bóg nie jest kwestią wiedzy), natomiast bardziej racjonalna ma być postawa w której się w coś wierzy, mimo braku jakichkolwiek dowodów?”

          Tu właśnie robisz podstawowy błąd, jaki robili wszyscy materialiści. Twierdzenie, że wiara w transcendencję jest nieracjonalna, bo nie ma na nią dowodów opiera się na DOGMACIE materializmu, tj. istnieje tylko materia. Problem w tym, że fizyka będąca współcześnie najbardziej podstawową z nauk, nie jest w stanie wyjaśnić, skąd wzięły się prawa fizyczne. To może wyjaśnić tylko METAFIZYKA, która dziś jest domeną – stety niestety – wiary. Nie mamy narzędzi, aby móc ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że transcendencja nie istnieje. Bardziej racjonalne będzie więc dopuszczenie przynajmniej możliwości istnienia jakiejś formy transcendencji, która umożliwiła istnienie praw fizycznych, niż DOGMATYCZNE negowanie tegoż.