manipulacja w związku

Manipulacja w związku – przykłady

Wywieranie wpływu na ludzi ma różne oblicza i w zależności od celu, jaki nam przyświeca, może przybrać charakter zarówno lekkiej perswazji jak i wyrafinowanej manipulacji. Bez względu na to, jak bardzo takie działania nie są nam po drodze, to musimy zdawać sobie sprawę, że w mniejszym lub większym stopniu wszyscy manipulujemy. A przynajmniej duża większość z nas. Nie? To przypomnij sobie, czy w dzieciństwie nigdy nie zdarzyło Ci się wymuszać czegoś płaczem, na przykład symulując ból lub krzywdę innego rodzaju.

O ile jednak manipulację wśród dzieci wykryć jest względnie łatwo, o tyle nieczyste zagrywki dorosłych nie są już tak oczywiste. Dowcip (tragedia?) polega na tym, że sama wiedza, jak manipulować ludźmi, wcale nie chroni nas przed wpływem manipulantów. Jestem przekonany, że przykłady, o których piszę w dalszej części artykułu, są Wam doskonale lub przynajmniej w dużej mierze znane. Równocześnie, mam świadomość, że wielu z Was, pomimo posiadanej wiedzy, nadal od czasu do czasu pada ofiarą manipulacji, zarówno ze strony partnera, pracodawcy czy przypadkowej osoby na ulicy.

Manipulacja w związku – przykłady

Poczucie winy

Poczucie winy to jeden z powszechniejszych, łatwiejszych i w konsekwencji potężniejszych sposobów na podporządkowanie sobie drugiej osoby. Wynika to z prostego faktu – wszyscy potrzebujemy czuć się wartościowi, ale z różnych powodów nam to nie wychodzi. Niskie poczucie wartości (podobnie jak zbyt wysokie) przysłania horyzont racjonalnej (niekoniecznie obiektywnej, ale z pewnością zrównoważonej) oceny stanów faktycznych w relacjach z innymi ludźmi, ponieważ nakłada na rzeczywistość emocjonalny filtr. Jeśli nie potrafimy lub co gorsza nie chcemy spojrzeć na siebie z dystansu, wówczas z łatwością przyjmiemy punkt widzenia kogoś innego. I nie zawsze będzie to osoba mająca na względzie nasze dobro.

Celem manipulanta może być na przykład wykazanie, że partner ma wiele do nadrobienia w dziedzinie standardów kochania. Dzięki temu nie musi (manipulant) od siebie nic dawać wzmagając w drugiej osobie potrzebę dowodzenia własnej wartości przez dawanie od siebie więcej niż należy.

Przykłady:

„Bardzo dobra zupa, kochanie. Nie jest co prawda tak dobra, jak wczorajsza, ale gdybyś dosoliła, to palce lizać. Ale nie, zostaw już to, zjem taką, bo jestem głodny. Nie chcę, żebyś poprawiała specjalnie dla mnie”.

„Mój eks doskonale znał moje potrzeby. Ale nie martw się, miśku, wiesz, że Cię kocham i tylko to się liczy”.

Przerzucanie kompleksów

Walka z własnymi ograniczeniami to nieszczególnie przyjemna zabawa, dlatego wielu z nas woli przerzucać je na innych. Z jednej strony w grupie jest raźniej, bo mamy poczucie, że nie tylko my jesteśmy do luftu, a z drugiej – w grupie łatwiej jest znieść, że nic nie robimy z tym faktem. Przecież inni też nic nie robią, prawda? Tak praktyce wygląda rozmywanie odpowiedzialności. To prawie tak jak z homeopatią, tylko że nie ma efektu placebo.

Załóżmy, że manipulant boi się zdrady albo ma kompleks niższości. W takim przypadku, aby zredukować napięcie związane z ciężarem własnych ograniczeń, może realizować jeden z poniższych scenariuszy:

„Dlaczego rozmawiasz Julką? Przecież wiesz, że boję się zdrady i kiedy widzę Was patrzących na siebie, to chce mi się płakać. Wolałabym, żebyś nie rozmawiał z innymi kobietami beze mnie”.

„Kochanie, źle się czuję z tym, że zarabiasz więcej ode mnie. Odbiera mi to pewność siebie i poczucie męskości. Wolałbym, abyś została w domu i zajęła się czymś innym”.

Idea powyższego postępowania jest taka, że jeśli partner Cię naprawdę kocha (albo jest wystarczająco niedowartościowany), to powinien iść na ustępstwa i całkowicie zrezygnować z własnych aspiracji. Manipulant umocni swoją pozycję w związku, a partnerowi będzie się wydawać, że jest wartościowy. Wszyscy „zyskują”! A przynajmniej tymczasowo.

Szantaż emocjonalny

Wszyscy mamy swoje potrzeby i staramy się dążyć do ich zaspokojenia. Jednak manipulanci najczęściej używają do tego podstępnych i moralnie wątpliwych metod. Jedną z nich jest szantaż emocjonalny ukierunkowany na porzucenie przez obiekt ataku dążenia do zaspokajania własnych potrzeb. Komunikat jest prosty: jeśli ja będę szczęśliwy, to i Ty będziesz szczęśliwy. Jednak aby był skuteczny, ubiera się go w sprzeczne emocje. Często jest to silny gniew i następujące po nim „rozpogodzenie emocjonalne”. Obiekt ataku, początkowo wystraszony erupcją złości, odczuje ulgę na skutek jej zelżenia i zgodzi się na częściowe lub całkowite ustępstwa.

Innymi przykładami szantażu emocjonalnego mogą być następujące zdania:

„W Twoim wieku na pewno już nic nie osiągniesz [więc zdaj się na mnie]”.

„W Twoim wieku na pewno już nikogo nie poznasz [więc zostań ze mną]”.

„Nie zostawiaj mnie, nie poradzę sobie bez Ciebie”.

„Nie zależy Ci na mnie?”

„Tobie to łatwo powiedzieć, bo nie przeżyłeś tego co ja”.

Nie zawsze jednak wykorzystywanie podobnych zagrywek jest oznaką wyrachowania. Bardzo często, pod wpływem emocji, stosujemy szantaż emocjonalny nie zdając sobie nawet z tego sprawy, ponieważ nasze mózgi są tak skonstruowane, aby tłumaczyć rzeczywistość dookoła w możliwie najkorzystniejszy (czyt. bezstresowy) dla siebie sposób. Literatura dostarcza cały szereg błędów poznawczych, które kładą się cieniem na naszym postrzeganiu rzeczywistości, a egocentryzm myślenia jest jednym z nich.

Wzbudzanie wątpliwości

Wątpliwości są nieodzowną częścią myślenia. Standardowo już, każda skrajność generuje problemy, dlatego niedobry jest tak nadmiar, jak i niedomiar wątpliwości. Można rzecz, że kto nie ma wątpliwości, ten najwidoczniej nie myśli nad tym, co myśli. Albo nie myśli.

Jeśli zatem wszyscy mamy wątpliwości, a przynajmniej naturalnym faktem jest, że je miewamy, to nie powinno dziwić, że ich sztuczne wzbudzanie przez innych może służyć niecnym celom. Manipulanci szczególnie dbają, aby ich ofiary tkwiły w bezdennej studni niepewności, do której nie dociera światło, a jedyną formą kontaktu z rzeczywistością są skąpe sygnały wysyłane przez samych manipulantów.
Trzymanie ofiary na emocjonalnej uwięzi może doprowadzić do rozwinięcia się u niej postawy zwanej wyuczoną bezradnością. Partner czy partnerka uzależnieni od osądu swoich drugich połówek nie będą w stanie podjąć żadnego racjonalnego działania bez zewnętrznej aprobaty.

Przykłady:

„Źle to robisz. Pokaż, zrobię to za ciebie, bo sobie nie radzisz”.

„Zastanów się, czy na pewno chcesz iść do tej pracy. Możesz sobie nie poradzić, a ja nie mam ochoty znów naprawiać twoich błędów”.

Tutaj należy oddzielić wątpliwości np. w zakresie oceny informacji czy światopoglądu od wątpliwości we własne możliwości. Informacje lub słuszność poglądów można ocenić na bazie faktów, logiki czy szeroko dostępnej literatury. Wątpliwości w zakresie pewności siebie są natomiast ściśle subiektywne i nie ma wzoru, dzięki któremu bez głębokiej introspekcji dotrzemy do źródła problemu.

Tworzenie dystansu

Metoda wywierania wpływu na ludzi niemal ekskluzywna dla związków opartych na więzi emocjonalnej. W najbardziej powszechnej współcześnie postaci może to być np. nie odbieranie telefonów czy nie odpowiadanie na SMS-y. Mniej oczywistym sposobem jest ograniczanie interakcji względem osoby, z którą żyje się pod jednym dachem, wycofywanie się z komunikacji werbalnej i niewerbalnej (lub jednej z nich), unikanie przebywania w jednym pomieszczeniu, etc.

Aby nie było wątpliwości – są sytuacje, kiedy tworzenie dystansu, np. w wyniku urazy, jest uzasadnione (co nie znaczy, że dobre). Tutaj natomiast mówimy o intencjonalnym tworzeniu dystansu w sytuacji, kiedy nie ma oczywistych podstaw do takiego zachowania, w celu wywarcia presji na drugiej osobie, zmiękczeniu jej, rozchwiania emocjonalnego. Wiadomo, że dla miłości największą próbą jest dystans, dlatego jeśli mamy do czynienia z różnymi intensywnościami uczucia, to może dochodzić do sytuacji, kiedy osoba mniej „zakochana” lub niekoniecznie empatyczna próbuje wymusić konkretne zachowanie czy to z wyrachowania, czy zwyczajnego egocentryzmu.

Osobiście uważam, że jest to jeden z brutalniejszych sposobów manipulowania ludźmi w związku, ponieważ jego ofiarą jest z reguły osoba emocjonalnie uzależniona, której reakcje mogą być niemal dokładnie takie same, jak u osób z syndromem odstawienia – nerwica, paranoja, totalne odrealnienie myśli, skłonności autodestrukcyjne.

Więc, generalnie, nie polecam.

Poczucie własnej wartości to szalenie wysoka drabina, na której odległości między szczeblami zmniejszają się dopiero u góry. Im niżej jesteśmy, tym potrzebujemy więcej siły i samozaparcia, aby chwycić kolejny szczebel. Manipulanci, świadomie czy nie, ze strachu przed wysokością unikają wspinaczki starając się trzymać wszystkich możliwie najniżej pod sobą, dzięki czemu, mimo obiektywnie niskiego pułapu, mają poczucie wyższości.

Pamiętajcie jednak, że świat nie jest zero-jedynkowy i nie warto popadać w paranoję, bowiem wszystko, o czym pisałem powyżej, może występować zarówno w wariantach świadomych, wyrachowanych i nieświadomych, pozbawionych złej woli. Liczne ubytki emocjonalne, traumy czy depresje mogą generować sytuacje sprawiające wrażenie manipulacji czy toksyczności, ale w rzeczywistości będą wołaniem o pomoc skrzywdzonych dusz.

Czy ten artykuł był przydatny?

Podziel się oceną! 🙂

Ocena: / 5. Głosów:

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Językoznawca specjalizujący się w procesach poznawczych człowieka ze szczególnym uwzględnieniem wpływu języka na wybory moralne jednostki. Ukończył językoznawstwo kognitywne na Uniwersytecie Warszawskim.

Komentarze

  • Dobry tekst. Przyjemnie się czyta o znajomych z własnego życia przypadkach, którym nigdy wcześniej nie nadawało się imion.

  • O technikach manipulacji w związku można by napisać nie jedną książkę. Wszak, to temat naprawdę bardzo szeroki – tym bardziej gratuluję ujęcia tego w ramy/sklasyfikowanie w kategoriach.

    Nie raz spotkałem się z perfidną, wyrafinowaną manipulacją ze strony kobiet. Śmiem twierdzić, że to one częściej uciekają się do takich gier (choć może to być krzywdzące twierdzenie dla wielu Pań).