propganda

Propaganda – czym jest i jak ją rozpoznać?

Czym jest propaganda?

W najbardziej ogólnym sensie, propagandą nazwiemy każdy zorganizowany wysiłek mający na celu rozprzestrzenianie przekonania lub doktryny. Cytując zaś klasyka, współczesna propaganda to spójny i ciągły wysiłek kreowania i formowania wydarzeń mający na celu wpływanie na stosunek publiki do przedsięwzięcia, pomysłu lub grupy.

Propaganda w mniej lub bardziej uświadomionej formie stosowana jest przynajmniej od czasów imperium perskiego (ok. 500 p.n.e)1 i jest jak najbardziej uzasadnioną aktywnością ludzką. Każda społeczność, czy to religijna, czy polityczna, posiadająca przekonania, będzie dążyła do ich rozprzestrzeniania za pomocą mowy, słowa pisanego czy obrazów, a jeśli te działania będą spójne i ciągłe, staną się propagandą.

Pomimo że propaganda najczęściej kojarzy się w naszym kręgu kulturowym z „praniem mózgów”, „formatowaniem umysłów”, a najczęściej po prostu indoktrynacją, to samo opisane powyżej działanie jest neutralne etycznie. Propaganda staje się godna potępienia wtedy, gdy rozsiewa fałsz. Gdy zaś jej przedmiotem jest krzewienie prawdy, to nie przestaje być propagandą, nawet pomimo ewentualnych korzyści z niej płynących.

Do propagandy należą również tzw. „public relations” i marketing. Ponieważ jednak nikt z zawodu nie chce być nazywany propagandystą (a przynajmniej otwarcie), to stworzono nowe, nieobarczone grzechem historii pojęcia. Zauważmy, że jeśli wg PWN propaganda to: [spójne i ciągłe] szerzenie jakichś poglądów, haseł politycznych itp. mające na celu pozyskanie zwolenników, to wystarczy podmienić dwa wyrazy, aby zrobił nam się z tego marketing: [spójne i ciągłe] szerzenie jakichś przekonań, haseł reklamowych itp. mające na celu pozyskanie klientów.

Jaka jest różnica? Pewnie można się kłócić, że szerzenie „haseł politycznych” to jakaś z gruntu mniej moralna czynność niż szerzenie „haseł reklamowych”. Tymczasem jest odwrotnie, bo bez polityki funkcjonowanie społeczeństwa nie jest możliwe, a bez wafelka – jak najbardziej tak. Dodam, że dziś praktyczna granica między marketingiem, public relations, a propagandą polityczną właściwie nie istnieje, czego dowodem są chociażby wybory prezydenckie, w których prezydent jest produktem, a wyborcy konsumentem nie różniącym się specjalnie od zakupowicza wybierającego przecier pomidorowy w Tesco.

Jak rozpoznać propagandę?

Aby zrozumieć, czym propaganda różni się od zwykłej komunikacji, musimy zrozumieć, czym jest komunikacja.

Komunikacja to proces wymiany, w którym nadawca i odbiorca, pośrednio lub bezpośrednio, tworzą, nabywają, przekazują i wykorzystują informacje. Główną funkcją informacji jest redukcja niepewności na temat świata; realizuje się ona 1) w procesie komunikacji informacyjnej, której celem jest osiągnięcie wzajemnego zrozumienia świata (faktów, idei, zdarzeń, itd.), lub 2) komunikacji propagandowej formującej opinię na temat świata według przyjętego wzorca.

Na przykład:

1) w procesie komunikacji informacyjnej odbiorca i nadawca spróbują w możliwie najbardziej obiektywny sposób (tj. korzystając z logiki i dostępnych faktów) określić, czy obowiązkowe szczepienia godzą w wolność jednostki;

2) w procesie komunikacji propagandowej jedna ze stron (np. rząd, organizacja, środowisko medyczne) będzie w sposób spójny i ciągły przekonywać drugą stronę, że obowiązkowe szczepienia są fundamentem wolności lub formą zniewolenia (w zależności od przyjętego stanowiska).

(Można pokusić się również o argument, że wykorzystanie zagadnienia szczepień w pozornie niewinnym przykładzie powyżej jest elementem propagandy prowadzonej przez czlowiek.info. Tutaj należałoby jednak określić, jaka jest główna wiadomość tej propagandy: promocja szczepionek czy ich demonizacja?)

Propaganda sama w sobie nie jest jednorodna. Według Zemana2 i Lernera3 możemy wyróżnić trzy główne typy:

  • Biała propaganda: nie ukrywa źródła informacji ani jej natury. Jest to najczęstszy rodzaj propagandy. Zazwyczaj korzysta ze standardowych technik public relations (omijanie niewygodnych faktów i podkreślanie wygodnych) i jednostronnej argumentacji. Przykładami białej propagandy (a właściwie elementem konkretnej propagandy) może być expose premiera, reklama leku na przeziębienie na przystanku autobusowym, komunikat prasowy na dowolny temat, wystawa patriotyczna na Krakowskim Przedmieściu, przemówienie CEO korporacji do pracowników, promocja dużej inwestycji, aktywność dowolnego medium (prasy, TV, mediów społecznościowych), itd.

  • Szara propaganda: pośrednia między białą a czarną. Źródło szarej propagandy nie jest zidentyfikowane, ale nie musi być celowo ukrywane jak w czarnej propagandzie. Z przyczyn praktycznych szarą propagandę należy traktować tak samo jak czarną.

  • Czarna propaganda: ukrywa źródło i naturę informacji, aby stworzyć fałszywe wrażenie jej pochodzenia i motywacji kryjących się za jej dystrybucją. Zwykle służy do oczerniania, zawstydzania lub fałszywego przedstawiania wroga/konkurencji. Czarna propaganda jest powszechnie wykorzystywana w wojnach informacyjnych między mocarstwami (patrz: farmy trolli, boty, deep fake). Świetnym przykładem czarnej propagandy z naszego własnego podwórka jest np. działalność profilu SokzBuraka na Facebooku, który co prawda opisuje się jako profil „satyryczny”, ale jednak stosuje narrację polaryzującą opinię publiczną, co świadczy o propagandowym charakterze profilu.

Dowiedz się więcej na temat technik wykorzystywanych przez propagandystów:

  1. Techniki manipulacji w mediach
  2. Techniki perswazji i metody samoobrony
  3. Poradnik myślenia krytycznego

Można się pokusić o twierdzenie, że komunikacja czysto informacyjna jest zjawiskiem niezwykle rzadkim, jeśli w ogóle się odbywa. W istocie propaganda stanowi podstawę naszej rzeczywistości, ponieważ każda grupa interesów (rząd, partia polityczna, instytucja religijna, organizacja pozarządowa, korporacja sprzedająca kosmetyki czy kółko entuzjastów gier planszowych) będzie dążyła do promocji (propagacji) swojego punktu widzenia (interesu) wśród opinii publicznej lub w pewnym jej wycinku.

Z całej propagandowej rzeczywistości, z przyczyn miejmy nadzieję oczywistych, najciekawsza wydaje się propaganda medialna. Media państwowe, wiadomo, będą reprezentować interesy bieżącego rządu (np. Telewizja Polska znana jest z gwałtownej zmiany narracji wraz ze zmianą partii rządzącej). Czyje w takim razie interesy będą reprezentować media prywatne?

Propaganda a prywatne media masowe

Według teorii modelu propagandy Edwarda S. Hermana i Noama Chomsky’ego4, prywatne media masowe to przedsiębiorstwa zainteresowane przede wszystkim sprzedażą produktu (czytelników, widzów, odbiorców) innym przedsiębiorcom (reklamodawcom), a niekoniecznie (jak zwykło się mniemać) przekazywaniem jakościowych informacji opinii publicznej.

Teoria proponuje pięć „filtrów” określających rodzaj wiadomości przedstawianej w mediach. Są to:

  1. własność medium,
  2. źródła finansowania,
  3. źródła informacji,
  4. dezaprobata,
  5. ideologia (strachu).

Własność

Własność w sposób oczywisty tworzy konflikt interesów i wpływa na linię redakcyjną medium. Jeśli medium znajduje się np. w rękach kapitału francuskiego, trudno się spodziewać, aby publikowało wiadomości sprzyjające interesom (geo)politycznym innych krajów (np. Niemiec lub Polski) i obcemu kapitałowi (chyba że istnieje zbieżność interesów). Jest to zresztą jeden z powodów, dla których co bardziej suwerenne kraje dbają o utrzymanie odpowiednio niskiego udziału obcych mediów w rodzimym rynku mediowym. Media mogą też mieć powiązania własnościowe z wielkim przemysłem żywnościowym, elektrycznym czy nawet zbrojeniowym5. Każde powiązanie tego typu musi siłą rzeczy wpływać na linię redakcyjną medium.

Źródła finansowania

Prywatne przedsiębiorstwa mediowe, jak wszystkie inne prywatne przedsiębiorstwa, muszą generować przychód, aby pokryć koszty prowadzenia działalności (w tym wypadku m. in. pozyskania informacji i dystrybucji). W tym celu media walczą o przyciągnięcie uwagi reklamodawców, którym oferują produkt w postaci czytelnika. Informacje muszą być dobierane i redagowane w taki sposób, aby z jednej strony czytelnik chciał po nie sięgać, a z drugiej – aby reklamodawcy chcieli kupować powierzchnię reklamową. Jeśli medium będzie przekazywać informacje godzące w interes reklamodawcy (np. krytykując rząd lub przemysł cukrowy), wówczas może spodziewać się utraty finansowania z tych źródeł, tak jak np. Gazeta Wyborcza po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych w 2015 roku.

Źródła informacji

Ponieważ reporterzy nie mogą być w każdej chwili w każdym miejscu na świecie, to aby zminimalizować koszty pozyskania informacji media często kupują informacje od tzw. agencji prasowych. Trzy największe agencje prasowe o zasięgu globalnym to Agence France-Presse (AFP) w Paryżu, Associated Press (AP) w Nowym Jorku oraz Reuters w Londynie. Posiadając biura w większości krajów świata, współpracują z lokalnymi i regionalnymi agencjami, np. z Polską Agencją Prasową, wymieniając się wyselekcjonowanymi informacjami lub sprzedając je subskrybentom.

Polska Agencja Prasowa w następujący sposób opisuje swoją działalność:

Wieloletnia współpraca PAP ze światowymi mediami i agencjami informacyjnymi zaowocowała budową największej – w skali globalnej – sieci wymiany informacji. PAP stanowi jej kluczową część w regionie Europy Wschodniej, gdzie odpowiada nie tylko za publikację materiałów mediów z całego świata, ale również za wysyłkę treści przygotowanych przez polskie instytucje, organizacje i firmy6.

W praktyce może wyglądać to tak: popularny polski portal informacyjny publikuje „łamiącą” wiadomość na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie opatrzoną skrótem „PAP” (z reguły znajduje się w nawiasie na końcu materiału). Skąd informację wziął PAP? Przypuszczalnie od agencji Associated Press w Nowym Jorku. A skąd informację pozyskał Associated Press? Przypuszczalnie z Pentagonu lub Białego Domu.

Oczywiste jest więc, że większość informacji publikowanych w mediach głównego nurtu pochodzi z zamkniętego obiegu agencji prasowych, dlatego finalnie lokalna opinia publiczna otrzymuje przekaz będący tłumaczeniem lub odpowiednio wzbogaconą kopią materiałów wyselekcjonowanych przez globalne agencje. Świetnie obrazuje to zresztą przykład wojny w Syrii w 2015 r.:

Badanie zasięgu wojny w Syrii przez dziewięć wiodących europejskich gazet wyraźnie ilustruje [że] 78% wszystkich artykułów opierało się w całości lub w części na raportach agencji prasowych, a 0% na badaniach śledczych. Ponadto 82% wszystkich opinii i wywiadów opowiadało się za interwencją USA i NATO, natomiast propagandę przypisywano wyłącznie przeciwnej stronie [Rosjanom]7.

Głównym zagrożeniem wynikającym z tego modelu jest to, że jeśli agencje prasowe nie raportują jakiegoś zdarzenia, to dla opinii publicznej nie miało ono nigdy miejsca.

Dezaprobata

Dezaprobata odnosi się do negatywnych reakcji innych podmiotów (rządów, korporacji, organizacji, ruchów obywatelskich czy jednostek), których interesy mogą być zagrożone przez narrację medium. Na przykład przemysł cukrowy może wywierać naciski (w postaci petycji, deklaracji, spraw sądowych), aby nie publikowano reportaży na temat szkodliwości cukrów prostych, a przemysł paliwowy – na temat zmian klimatycznych w kontekście wykorzystania paliw kopalnych. Efekt dezaprobaty jest dziś szczególnie wyrazisty w dobie mediów społecznościowych, w których z dowolnego powodu można zostać obsmarowanym od góry do dołu, a farmy trolli światowych mocarstw na bieżąco podważają i obśmiewają niewygodne dla swojej narracji informacje.

Strach

Wzbudzanie strachu przed grupami ideologów stanowi zazwyczaj główną oś narracji mediów. W mediach polskojęzycznych jest to widoczne przede wszystkim w podziale na media straszące przed „lewakami” i z drugiej strony – przed „faszystami”. Kto popiera kogo łatwo sobie wydedukować. Konia z rzędem temu, kto znajdzie duże prywatne medium straszące np. jednocześnie przed „komuchami” i „naziolami”.

Szósty filtr: Algorytmy

Do wymienionej piątki należy dodać jeszcze szósty filtr, który współcześnie zdaje się mieć przewagę nad wszystkimi wcześniejszymi, a mianowicie – algorytmy leżące u podstaw funkcjonowania mediów społecznościowych, w tym Facebooka, YouTube’a i Twittera. Algorytmy tworzą nie tylko bańkę informacyjną, w której wzmacniany jest tzw. efekt potwierdzenia (wierzysz w to, co widzisz, widzisz to, w co wierzysz), ale przede wszystkim zakładają dotychczas bezkarnym mediom obrożę, której zrzucenie może oznaczać zniknięcie medium z przestrzeni informacyjnej. Media są więc dziś w dużej mierze zależne od póki co bezkarnych właścicieli mediów społecznościowych, których działalność nie jest w żaden efektywny sposób uregulowana przez prawodawstwo państw lokalnych.

Powyższy model (5 punktów) powstał u schyłku Zimnej Wojny (1988), kiedy o powszechnym Internecie można było pomarzyć. Mimo to nadal jest w dużej mierze aktualny i pozwala lepiej zrozumieć logikę funkcjonowania propagandy medialnej. Na precyzyjniejszy model przyjdzie nam z pewnością poczekać.

Bibliografia/przypisy (rozwiń)

[1] Nagle, D. Brendan; Stanley M Burstein (2009). The Ancient World: Readings in Social and Cultural History. Pearson Education. p. 133.
[2] Zeman, Zbynek (1978). Selling the War. Orbis Publishing.
[3] Lerner, Daniel (1971) [1949]. Psychological warfare against Nazi Germany: the Sykewar Campaign, D-Day to VE-Day. Boston, Mass: MIT Press. Originally printed by George W. Stewart of New York. Alternative ISBN 0-262-62019-7
[4] Herman, Edward S.; Chomsky, Noam. Manufacturing Consent. New York: Pantheon Books. p. 306.
[5] https://pl.wikipedia.org/wiki/Lagard%C3%A8re_(holding) (Dostęp 30.05.2020)
[6] https://www.pap.pl/dystrybucja-informacji (dostęp 31.05.2020)
[7] https://swprs.org/the-propaganda-multiplier/

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Językoznawca specjalizujący się w procesach poznawczych człowieka ze szczególnym uwzględnieniem wpływu języka na wybory moralne jednostki. Ukończył językoznawstwo kognitywne na Uniwersytecie Warszawskim.

Dodaj komentarz