hipokryta

PMK 008: Hipokryzja w każdym z nas

Hipokryzja, obłuda czy też dwulicowość, to wyrazy, które chętnie stosujemy wobec osób nieprzystających do głoszonych przez siebie standardów moralnych. O ile jednak złapanie hipokryty na gorącym uczynku jest osiągnięciem względnie prostym, o tyle odkrycie hipokryzji we własnych czynach zdaje się być wyzwaniem o monstrualnej trudności. Dlaczego? Ponieważ Twój egocentryczny mózg woli widzieć siebie w pozytywnym świetle, a więc wszelką niekonsekwencję w Twoich zachowaniach, wyborach, poglądach poddaje odpowiedniej autocenzurze wypluwając spójną i bezpieczną opowieść o świecie.

Powszechnym przypadkiem niekoniecznie uświadomionej hipokryzji jest publiczne twierdzenie, że przede wszystkim liczy się wnętrze człowieka, a nie jego uroda, natomiast gdy przychodzi co do czego, to mamy skłonność do faworyzowania pięknych pań i przystojnych panów. A wynika to z prostej przyczyny: ewolucyjnie atrakcyjność fizyczna była (jest) oznaką zdrowia i kompetencji, podczas gdy choroby i niekompetencja w środowisku naturalnym groziły śmiercią. Życie, co do zasady, nie lubi umierać, więc stara się unikać wszystkiego, co może zmniejszyć szanse na przeżycie. Oczywiście dziś wszystkim się wydaje, że są sapioseksualni, tj. że inteligencja uber alles; jednak modelki nie wybierają zbyt często fizyków jądrowych lub informatyków na swoich partnerów, a panowie – bez względu na to z jakim poświęceniem zwalczają seksizm – z panią starszą od siebie przypuszczalnie się nie zwiążą.

Można więc powiedzieć, że hipokryzja jest nie tyle jakąś kulturowo uwarunkowaną aberracją, co raczej biologicznym parametrem człowieka wynikającym z jego naturalnej skłonności do myślenia egocentrycznego. Świadomość tego faktu jest o tyle ważna, że po pierwsze otwiera drogę do samodoskonalenia (w sensie społecznym, a nie egoistycznym), a po drugie przynosi szereg praktycznych korzyści w postaci:

  • zwiększonej wrażliwości na manipulacje,
  • zdrowszych relacji międzyludzkich (a co za tym idzie większego zadowolenia z życia),
  • rozwoju intelektualnego (wynikającego z większej wrażliwości na własne błędy).

Skoro już wiemy, na czym polega problem i jakie korzyści płyną z jego rozwiązania, omówmy najpowszechniejsze rodzaje hipokryzji i zastanówmy się, jak się z niej wyleczyć.

Typologia hipokryzji

Crisp i Cowton (1994) proponują następującą typologię hipokryzji:

  1. niekonsekwencja
  2. udawanie
  3. obwinianie
  4. samozadowolenie

O ile niekonsekwencja sama w sobie nie musi być od razu równoznaczna hipokryzji, to z pewnością każda forma hipokryzji opiera się na niekonsekwencji. Przyjrzyjmy się teraz z bliska wszystkim wymienionym typom.

Niekonsekwencja

Przykładem niekonsekwencji może być nauczyciel ganiący uczniów za trzymanie rąk w kieszeniach, ale robiący dokładnie to samo przy innej okazji, lub szef zwracający uwagę na używanie telefonu podczas spotkań i jednocześnie odpisujący na SMS-a, bo – jak twierdzi – to pilne.

W powszechnej świadomości niekonsekwencja jest niezbędnym składnikiem hipokryzji. Często wystarczy zrobić coś niezgodnie ze wyznawanymi przez siebie wartościami, aby zapracować sobie na metkę hipokryty, co rzecz jasna nie zawsze musi być słuszne. Czy nauczyciela lub szefa z powyższych przykładów należałoby wrzucić do wora z hipokrytami? Wszystko, zapewne, zależałoby od ich reakcji na wykazanie im niekonsekwencji. Nie zawsze bowiem jesteśmy świadomi, że nie spełniamy własnych standardów moralnych.

Niekonsekwencję możemy zatem zdefiniować jako:
– nie stosowanie się do moralnych standardów, których stosowania wymagamy od innych
– publiczne wyznawanie zasad, których nie przestrzegamy prywatnie
– zachowanie osoby nie pasujące do wyznawanych przez niej zasad.

Udawanie

Udawanie polega na publicznym wyrażaniu aprobaty dla jakiegoś standardu moralnego, w który w rzeczywistości się nie wierzy. Doskonałym przykładem z literatury jest Tartuffe Moliera (Świętoszek), który dla osiągnięcia osobistych korzyści udawanie autorytetu moralnego zamienia w profesję i sztukę zarazem. Nieco mniej odrażającym, ale bardziej przystającym do naszej rzeczywistości przykładem może być wnuczek o poglądach skrajnie liberalnych wtórujący dziadkowi w jego konserwatywnych perorach, celem zapewnienia przychylności w zakresie spadkobierstwa.

Udawanie można zatem zdefiniować jako każdą ukrytą lub jawną deklarację posiadania cnoty moralnej, której głoszący w istocie nie posiada lub której nie potrafi sprostać, przy jednoczesnym ukrywaniu rzeczywistych cech lub motywacji, szczególnie w celu osiągnięcia korzyści lub uniknięcia kary.

Obwinianie

Obwinianie można porównać z udawaniem w ten sposób, że w obu przypadkach hipokryta próbuje wykazać pozorną wyższość moralną nad kimś, jednak w wypadku udawania odbywa się to przez wywyższenie siebie, a w wypadku obwiniania – poniżenie kogoś innego.

Wyrażanie moralnego oburzenia często nie wynika z troski o standardy moralne, tylko z potrzeby poczucia wyższości wobec drugiej osoby. Ci, którzy chętnie szermują wyrazami potępienia, są nierzadko ekspertami w kategoryzowaniu ludzi i wyznaczaniu arbitralnych granic między ich własnymi występkami a występkami innych (czyt. „aaale to jest inna sytuacja”). Co ciekawe, hipokryta często nie dostrzega, że standardy, które stosuje wobec innych, można zastosować w takim samym stopniu wobec niego, dlatego nie możemy powiedzieć, że w każdym przypadku obwiniający robi to celowo. Można zaryzykować stwierdzenie, że częściej nie zdajemy sobie sprawy z własnej dwulicowości.

Nadrzędnym celem obwiniania może być chęć pozbawienia moralnego prawa do wypowiedzi jednej z dwóch współwinnych jakiejś sytuacji stron. W takim wypadku osoba mniej roszczeniowa może ulec naciskowi agresora i wziąć winę na siebie, pozostawiając drugą współwinną stronę sporu poza marginesem podejrzeń. Jest to szczególnie wyraziste w polityce, w której o wiele surowiej oceniamy występki „wrogiego plemienia”, bez względu na to, czy mowa o korupcji, braku kultury, czy niewywiązywaniu się z obietnic wyborczych (czyt. kłamstwie).

Obwinianie możemy więc zdefiniować jako wyrażanie moralnego oburzenia poprzez krytykowanie, poniżanie drugiej osoby lub wytykanie jej winy przez osobę winną innych występków związanych lub nie z winami wskazanymi przez nią.

Samozadowolenie

Samozadowolenie przejawia się w braniu standardów moralnych na poważnie tylko w przypadku drobnych spraw i pomijaniu ich, gdy wymagają większego poświęcenia. W tym przypadku hipokryta chce mieć poczucie, że jest osobą dorastającą do głoszonych przez siebie (lub grupę) norm i o ile faktycznie może głęboko wierzyć we własną wyższość moralną, to w zakresie czynów nie wyjdzie poza absolutne minimum umożliwiające poczucie spełnienia obowiązku.

Z przykładów „na czasie” warto wskazać żarliwe wspieranie walki ze smogiem przez wygłaszanie publicznych komunałów przy jednoczesnym poruszaniu się po mieście paliwożernym SUV-em lub pomaganie potrzebującym przez publiczne krytykowanie państwa, że nie pomaga potrzebującym.

Samozadowolenie jest więc każdą sytuacją, kiedy osoba maluje obraz siebie jako stosującej się do wymagających standardów moralnych, ale wypełnia tylko najlżejsze obowiązki, aby uniknąć wysokich kosztów tych cięższych. Samozadowolenie można porównać z udawaniem: „udający hipokryta” twierdzi, że posiada jakąś cnotę, aby osiągnąć osobistą korzyść, podczas gdy „samozadowolony hipokryta” faktycznie wierzy w to, co robi, ale porusza się po linii najmniejszego oporu.

Uczciwość intelektualna

Jak wspomniałem na samym początku, własna hipokryzja może przyprawić o ból głowy, dlatego nasz mózg nauczył się skutecznie minimalizować negatywne skutki “dwójmyślenia”. Za Brownem (1998) możemy wskazać pięć strategii radzenia sobie z kryzysem tożsamości wynikającym ze stosowania podwójnych standardów:

  1. Zaprzeczenie przez deklarację niewinności lub odsunięcie odpowiedzialności – dzięki licznym skrzywieniom poznawczym (np. egocentryzm myślenia) oraz specyficznej architekturze pamięci (o wiele łatwiej zapamiętujemy cudze występki niż nasze) zapytani o przykład hipokryzji lub po prostu niekonsekwencji w zachowaniu człowieka, o wiele łatwiej wskażemy członka rodziny, znajomego lub kolegę z pracy niż siebie samych.
  2. Uogólnienie polegające na przyznaniu się do zachowania powszechnego wśród ludzi w celu zmniejszenia własnego poczucia winy („skoro wszyscy tak robią, to w czym problem?”).
  3. Reinterpretacja, zmiana znaczenia („nie to miałem na myśli”).
  4. Usprawiedliwianie, legitymizacja zachowania („partia X kradnie więcej”, „należało im się”).
  5. Zmniejszanie odpowiedzialności przez wymówki, odrzucenie intencyjności („nie zrobiłem tego umyślnie”).

Osoba myśląca krytycznie będzie potrafić w znacznym stopniu wyłapywać powyższe próby usprawiedliwiania własnej niekonsekwencji. Osoba intelektualnie uczciwa będzie dodatkowo w stanie podjąć stosowne kroki, aby przeciwdziałać szkodliwemu wpływowi własnej niekonsekwencji i hipokryzji na swoje (i innych) życie.

Jak? Proponuję kilka ćwiczeń wzmacniających samoświadomość:

  1. Dostrzegaj sytuacje, kiedy oczekujesz od innych więcej niż od siebie. Jeśli masz z tym problem, spróbuj przypomnieć sobie sytuacje, kiedy ktoś inny wymagał od Ciebie więcej niż od siebie. Potem spróbuj znaleźć podobne przykłady w swoim zachowaniu. Jeśli nie jesteś osobą idealną, to możesz być pewny/a, że i Tobie się zdarza.
  2. Spisz wartości, którymi uważasz, że kierujesz się w życiu, a następnie zastanów się, które z Twoich ostatnich zachowań nie są spójne z tymi wartościami. Spróbuj znaleźć przyczynę niekonsekwencji, a następnie przemyśl, jak możesz poprawić swoje zachowanie w przyszłości.
  3. Zastanów się, czy sa w Twoim życiu rzeczy, które ukrywasz przed innymi. Dlaczego to robisz?
  4. Obserwuj ludzi wokół siebie i dostrzegaj niekonsekwencje w ich zachowaniach. Spróbuj określić, czy są świadomi swojej niekonsekwencji. Skąd to wiadomo?

Tekst jest ósmą częścią cyklu Poradnik Myślenia Krytycznego.
___
[1] Crisp R, Cowton C. Hypocrisy and Moral Seriousness. American Philosophical Quarterly. 1994;31(4):343–348.
[2] Brown J. The Self. Boston: McGraw Hill; 1998.

Czy ten artykuł był przydatny?

Podziel się oceną! 🙂

Ocena: / 5. Głosów:

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Językoznawca specjalizujący się w procesach poznawczych człowieka ze szczególnym uwzględnieniem wpływu języka na wybory moralne jednostki. Ukończył językoznawstwo kognitywne na Uniwersytecie Warszawskim.

Dodaj komentarz