związek szczęście rozwój psychologia

Dzielenie obowiązków w związku ma pozytywny wpływ na życie seksualne

Podział obowiązków małżeńskich w ciągu ostatniej dekady stał się podłożem walki kulturowej między różnymi grupami nacisku, zainteresowanymi zmianą lub utrzymaniem dotychczasowych pojęć kulturowych w cywilizacji zachodniej. Jednak podział na role społeczne nie wziął się z próżni a wynikające z niego zalety/wady są coraz częściej tematem badań uczonych. Jaki wpływ może mieć odpowiedni podział obowiązków w związku na życie seksualne i ogólne zadowolenie ze wspólnego życia? Sprawdźmy!

Główną kością niezgody są dwie kwestie: 1) kto ma zajmować się gospodarstwem domowym i w jakim zakresie, 2) kto ma zajmować się dzieckiem i w jakim zakresie. W bardziej tradycyjnych społeczeństwach, takich jak polskie, panuje raczej powszechna zgoda, że kobieta opiekuje się ogniskiem domowym, a mężczyzna zarabia. Oczywiście model ten jest współcześnie prawie niemożliwy do zrealizowania, ponieważ, aby utrzymać rodzinę, zarówno małżonek jak i małżonka, muszą pracować w jakimś zakresie, aby sprostać wymaganiom finansowym życia codziennego. Opieka nad dzieckiem i domem w wielu rodzinach schodzi na drugi plan, co jest wielkim błędem, bo odpowiedni podział obowiązków może mieć bardzo pozytywny wpływ na zadowolenie z małżeństwa oraz… ilość i jakość seksu między małżonkami.

W 2013 roku socjologowie z Uniwersytetu Waszyngtońskiego przeanalizowali dane na temat 4,500 amerykańskich małżeństw z lat 1992-1994 pod kątem częstotliwości z jaką uprawiały seks. Wnioski z analizy były jednoznaczne: pary, które dzieliły obowiązki w tradycyjny sposób, częściej uprawiały seks[1]. Tradycyjny podział obowiązków oznacza ni mniej ni więcej, że kobiety zajmują się gotowaniem, praniem, sprzątaniem, a mężczyźni – pracami wokół domu (np. strzyżeniem trawnika), konserwacją domu i pracami naprawczymi, płaceniem rachunków.



Wyniki pokazują, że podział płciowy nadal w dużej mierze odpowiada za organizację życia małżeńskiego – podsumowuje współautor badania, Julie Brines. A konkretnie, wygląda na to, że tożsamość płciowa mężów i żon wyrażająca się w podziale obowiązków domowych ma również przełożenie na strukturę zachowań seksualnych[1].

Zanim jednak ubzduracie sobie, Panowie, że jesteście zwolnieni z mycia naczyń i robienia zakupów, ponieważ w Seattle mówią, że dzięki temu załapiecie się na więcej seksu, wybijcie sobie z głowy, że tak to nie działa. Ci sami uczeni zaznaczają, że faceci, którzy odmawiają pomocy w domu ryzykują konfliktem małżeńskim i spadkiem ogólnego zadowolenia swoich wybranek z małżeństwa. Z analizy wynika, że mężczyźni wykonywali 1/5 obowiązków tradycyjnie należących do żon oraz ponad połowę tradycyjnie męskich. Oznacza to oczywiście, że kobiety pomagały facetom więcej niż odwrotnie.

Współczesne małżeństwo różni się od tego 30 lub 40 lat temu, ale pewne rzeczy nadal pozostają ważne. […] Seks i obowiązki domowe nadal stanowią kluczowy aspekt wspólnego życia i oba mają wpływ na zadowolenie z małżeństwa… [1]

Autorzy badania odrzucili inne możliwe wyjaśnienia rezultatów: religię, ideologię płciową, źródła dochodu, nacisk mężów na pożycie seksualne.

W innym badaniu traktującym o satysfakcji małżeńskiej wynikającej z podziału obowiązków rodzicielskich uczeni odkryli, że pary czerpały największą satysfakcję ze związku oraz pożycia seksualnego, gdy mężczyźni brali na siebie równą część obowiązków wychowawczych dziecka. Co ciekawe, kobiety czerpały największe zadowolenie ze związku, kiedy to ojcowie przejmowali ogromną większość tych obowiązków (ku zgrozie ojców niestety). Uczeni doszli do wniosku, że pary, w których ojcowie przejmują na siebie większą część obowiązków rodzicielskich (ale nie całość), są niemal tak samo zadowolone, jak pary dzielące obowiązki po równo.

Ale uwaga, opieka nad dzieckiem została w tym konkretnym badaniu zdefiniowana jako nauka dyscypliny i przestrzegania zasad, nadzór nad dzieckiem, zabawa z dziećmi, nagradzanie sukcesów i karanie nieprzestrzegania zasad. Czynności związane z potrzebami fizjologicznymi dziecka nie zostały ujęte w badaniu.

Tak czy inaczej, Panowie i Panie, role małżeńskie/społeczne nie wzięły się znikąd i warto je pielęgnować dla czerpania wspólnej satysfakcji ze związku. Pamiętajmy tylko o dobrej komunikacji i uzupełnianiu się we wszystkich obowiązkach domowych i rodzicielskich, aby żadna ze stron nie czuła się przytłoczona lub niedoceniona.

_______
[1] S. Kornrich, J. Brines, K. Leupp. Egalitarianism, Housework, and Sexual Frequency in Marriage. American Sociological Review, 2013; 78 (1): 26 DOI: 10.1177/0003122412472340
[2] Eurekalert

Fot.: Sangudo/Flickr

Czy ten artykuł był przydatny?

Podziel się oceną! 🙂

Ocena: / 5. Głosów:

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Językoznawca specjalizujący się w procesach poznawczych człowieka ze szczególnym uwzględnieniem wpływu języka na wybory moralne jednostki. Ukończył językoznawstwo kognitywne na Uniwersytecie Warszawskim.

Dodaj komentarz