Wyuczona bezradność – prawdopodobnie też na nią cierpisz

Jeśli oglądaliście Grę o Tron, to z pewnością nie są Wam obce perypetie Theona Greyjoya, który miał wątpliwą przyjemność utracić przyrodzenie na skutek niecnych knowań innego wesołka – Ramsaya Snowa. Traumatyczne przeżycia będące rezultatem sadystycznych praktyk tego drugiego, doprowadziły w końcu do emocjonalnego wycofania się Theona i zaakceptowania swojego parszywego losu do tego stopnia, że gdy z odsieczą przybyła jego siostra, ten – ze strachu przed swoim oprawcą – przegnał ją nie dając wiary, że ktoś mógłby wyzwolić go z okowów poniżenia.

Theon bowiem cierpiał na przypadłość zwaną w psychologii wyuczoną bezradnością, której arkana szczegółowo opisał Martin Seligman w wyniku serii eksperymentów przeprowadzonych od 1967 roku na psach. Zwierzęta, trzymane na smyczy, były przez niego rażone dawką prądu przy czym niektóre mogły wyzwolić się z opresji przez pchnięcie dźwigni, a inne – bez względu na starania – nie. W drugiej części eksperymentu te same psy umieszczono w pomieszczeniu, z którego można było wyskoczyć przez obniżenie ściany. Psy, które wcześniej miały możliwość uwolnienia się od cierpienia, szybko uczyły się drogi ucieczki. Te zaś, które we wcześniejszym eksperymencie nie miały takiej możliwości, kładły się posłusznie na podłodze i pokornie znosiły szoki elektryczne.

Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, każdy z nas ma w sobie odrobinę z Theona Greyjoya. Albo z psów, jeśli porównanie do nieszczęsnego eunucha nie jest Wam na rękę.

Wyuczona bezradność to zachowanie typowe prawdopodobnie dla wszystkich organizmów zwierzęcych poddanych powtarzalnemu cierpieniu, którego nie są w stanie uniknąć. W wyniku tych doświadczeń, organizm, zamiast nauczyć się ucieczki od bólu, poddaje się bezsilności. Przypadłość ta jest niezwykle popularna również wśród ludzi. Jeśli kiedykolwiek doświadczyliście pasma porażek, przemocy ze strony partnera czy innego rodzaju nieszczęścia, które doprowadziły Was do przekonania, że nie macie na nic wpływu, to prawdopodobnie cierpieliście na wyuczoną bezradność.

Wyuczona bezradność może rozciągać się na wiele sfer ludzkiego życia. Dziecko, które nie radzi sobie w testach z matematyki, dosyć szybko zacznie czuć, że poprawa jest poza jego możliwościami. Jeśli wyniesie z dzieciństwa poczucie bezsilności, to w przyszłości może składać broń bez walki w obliczu jakiegokolwiek wyzwania związanego z rachunkami. Co ciekawe, wyuczona bezradność wiązana jest z wieloma zaburzeniami psychologicznymi – depresją, niepokojem, fobiami, nieśmiałością i samotnością. Mężczyzna z deficytem odwagi względem interakcji społecznych na skutek wyuczonej bezradności może jeszcze bardziej wczołgać się do swojej smutnej jaskini w poczuciu niemocy. Łatwiej jest bowiem poddać się i uznać, że coś jest poza naszym zasięgiem, niż zrobić krok przez z pewnością ruchliwą autostradą niepewności.

Często brak działania zasysa nas już w tak głębokie otchłanie, że bez zewnętrznej interwencji wyzwolenie się z marazmu jest prawie niemożliwe. Ale, ale… W przytoczonym na początku eksperymencie, psy cierpiące na wyuczoną bezradność w końcu wydostały się z więzienia po interwencji uczonych, którzy kilkakrotnie „podrywali” psy do skoku, aż – prawdopodobnie na drodze behawioralnego uwarunkowania – same wyskoczyły na zewnątrz.

Jest to szczególnie ważne dla wszystkich, którzy mają w rodzinie lub wśród znajomych osobę cierpiącą na niemożność. Powtarzalność pewnych rytuałów, nawet jeśli z pozoru wydaje się bezsensowna, może pomóc oderwać się choremu od lepkiej substancji sabotującej wszystkie próby poprawy jakości swojego życia.

Zastanawialiście się kiedyś, skąd bierze się dziedziczne ubóstwo?
Wyuczona bezradność jest jednym z czynników, które mają ogromny wpływ na przekazywanie dzieciom w spadku przekonania o niemożności wyzwolenia się z marginesu społecznego. Osoby wychowane w klimacie ciągłej dewaluacji będą spoglądały na świat sukcesu zza psychologicznej szyby, której nie rozbiją, jeśli nie dostaną odpowiedniej wielkości młotka. I wbrew wszelakim pseudoelitom ferującym wyroki na lewo i prawo, że patologiczna biedota ma biedę na własne życzenie, bardzo rzadko tak właśnie jest. Co nie zmienia faktu, że bywa i tak. Pomoc jednak nie powinna odbywać się na zasadzie przysłowiowej ryby. Wszyscy wiemy, jak to jest z tymi rybami. Człek zeżre, co dostał i wróci do bylejakości.

O wędkach nie będę pisał. Warto jednak pamiętać, że najzdrowsza i najskuteczniejsza pomoc to edukacja i motywacja, ponieważ nie są obarczone ryzykiem przeistoczenia się w paliwo dla niemożności. A przynajmniej aż w tak dużym stopniu, jak karmienie samymi rybami.

No dobra, ale co, jeśli sami dostrzeżemy u siebie symptomy wyuczonej bezradności? Niestety, ale bez pracy nad własnymi przyzwyczajeniami i bez zmiany optyki świata nie obejdzie się.

Zacznijmy od truizmów, o których wstydzę się pisać, ponieważ obrażają ludzką inteligencję.

1. Zmiana jest możliwa.

Ostrzegałem. Dla równowagi powiem, że osoby będące na dnie studni, gdzie nie dociera już żadne światło, naprawdę nie są w stanie uwierzyć, że cokolwiek można zmienić. Jest to szczególnie dolegliwe w depresji. Ale wcale nie trzeba mieć depresji, żeby nie wierzyć w zmianę. Przypomnijcie sobie, ilu z Waszych znajomych nie poszło do wyborów uzasadniając swoją postawę tym, że wybory i tak nic nie zmienią, bo wszyscy kradną. Lub coś na tę nutę.

Pomimo że duża część z nich to po prostu zwyczajne lenie śmierdzące, a powoływanie się na niezmienność status quo jest jedynie wymówką, to duży odsetek z pewnością rzeczywiście wierzy, że na kogo by nie głosowali, to i tak skończy się na obietnicach i nic się nie zmieni.

Dlaczego? Ponieważ mają wąską optykę świata. Jeśli dla przeciętnego człowieka poza wyborami czy partiami, o których klepie się w kółko Macieju w TV, nie ma niczego innego, to właściwie sam się im nie dziwię, że składają broń przed walką. Bez odpowiedniej edukacji osoby te będą zamknięte w swoich ciasnych horyzontach i same z siebie, bez odpowiedniego bodźca, nie dowiedzą się, że a) są inne opcje poza tymi w TV, b) na poprawę sytuacji można wpływać też innymi działaniami obywatelskimi.

Poza tym jeszcze trzeba chcieć coś zmienić.

2. Myśl w dużych kategoriach

Duże kategorie to te, które wykraczają poza Twój horyzont komfortu. Jeśli faktycznie chcesz się wyrwać z bylejakości, postaw sobie duży cel i nie oszczędzaj na środkach. W ostateczności dotrzesz do połowy drogi, która przy mniejszych oczekiwaniach byłaby Twoim ostatecznym celem lub nie dotrzesz nigdzie, ale nauczysz się czegoś nowego, co być może pomoże Ci przy kolejnym projekcie. (Gdybyście mieli wątpliwości, nie zachęcam do bezmyślnego działania).

Marzenia są po to, aby były duże. Po co komu małe marzenia? Jeśli siedzisz w fotelu i nie potrafisz nic ze sobą zrobić, to przynajmniej popuść cugli wyobraźni i projektuj w głowie wielkie sukcesy. I tak nic nie robisz pożytecznego, więc co Ci szkodzi? Myślenie w dużych kategoriach w końcu wejdzie Ci w krew i gdy znajdziesz już motywację do działania, wystartujesz z o wiele wyższego pułapu, niż gdybyś nie miał żadnych marzeń.

Chcesz osiągnąć sukces w pracy, ale boisz się, że nie poradzisz sobie na danym stanowisku? Nic prostszego! Postaw sobie za cel bycie o dwa stanowiska wyżej w hierarchii, a szybko przyzwyczaisz się do nowych obowiązków. Wszak to tylko jeden ze szczebli na drabinie.

Jeśli z kolei jesteś szczęśliwy mając niewiele, to nie czytaj dalej, bo stawianie sobie zbyt dużych wymagań spowoduje zmianę na gorsze.

3. Ubierz swoje myśli w perspektywę.

„Wiję się w tym ciasnym kółku od dnia do dnia, aż do ostatniej głoski czasokresu” – utyskiwał był MacBeth przed śmiercią. Nie bądź jak MacBeth i przestań wić się w swoim ciasnym kółku. Zmień środowisko. Wyjedź do innego miasta, na wczasy. Idź w góry. Zrób cokolwiek, co nie mieści się w Twoim codziennym repertuarze. Nawet kontakt z irytującymi ludźmi da Ci nową perspektywę na świat. Nie spojrzysz na siebie i swoje osiągnięcia z zewnątrz, jeśli nie będziesz mieć punktu odniesienia. Zbyt długie przebywanie w jednym środowisku zabija perspektywę. Zmiana boli, owszem, ale z czasem idzie się do zmiany przyzwyczaić. Później jest z górki.

Upewnij się tylko, że nie zjeżdżasz na zepsutym rowerze.

4. Duży sukces składa się z wielu małych.

Jeśli apatia, kompleksy, fobie czy inne niemożności trzymają Cię na uwięzi jak bagno, zacznij od czegoś małego. Twoim marzeniem jest znalezienie miłości swojego życia, ale piekielnie boisz się kobiet? Cóż, Bradem Pittem z dnia na dzień się nie staniesz. Ale po dłuższym czasie masz szansę. Idź ze znajomymi do pubu i otwórz buzię do kobiety. Jak już uda Ci się wymienić jedno zdanie bez zająknięcia, spróbuj przeprowadzić dłuższą wymianę zdań. Kiedy już nie będziesz się bał mówić do samic, zrobiłeś postęp, o którym Ci się pewnie nie śniło.

Pora wytoczyć duże działa! Z pewnością jest kobieta, do której wzdychasz, ale unikasz jej jak ognia spoglądając na jej powabne ruchy zza kurtyny zażenowania. Przestań się chować, wyprostuj klatę i zacznij od spojrzenia w oczy przy najbliższej możliwej okazji. Naprawdę nie musisz od razu wyobrażać sobie nie wiadomo czego. Spojrzenie w oczy nie zabija. Podobno. Po kilku skutecznych „zerknięciach” doświadczenie to nie będzie dla Ciebie kłopotliwe.

Rób kolejne małe kroczki, aż pewnego dnia obudzisz się i nie uwierzysz, że kiedyś byłeś tak nieśmiały. I tego samego poranka odkryjesz, że wszechświat nie ma granic.

Oczywiście jeśli tego potrzebujesz. Motywowanie do działania ludzi, którzy są szczęśliwi w swoim “ciasnym kółku” jest bez sensu. Bo komu oceniać, czyje kółko jest lepsze?

___
[1] Seligman, M.E., & Maier, S.F. (1967). Failure to escape traumatic shock. Journal of Experimental Psychology, 74(1), 1-9.  http://psycnet.apa.org/journals/xge/74/1/1/.
[2] Seligman, M.E. (1972). Learned helplessness. Annual Review of Medicine, 23,(1), 407–412.
[3] Seligman, M.E. (1975). Helplessness: On Depression, Development, and Death. San Francisco: W. H. Freeman.
[4] Peterson, C., Maier, S.F., & Seligman, M.E. (1995). Learned Helplessness: A Theory for the Age of Personal Control. New York: Oxford University Press.

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Ukończył filologię angielską ze specjalizacją językoznawczą na Uniwersytecie Warszawskim. Pilot wycieczek zagranicznych, specjalista od marketingu cyfrowego, lektor języka angielskiego, tłumacz. Fascynat psychologii ewolucyjnej, antropologii, astrofizyki, języka chińskiego i geopolityki.

2 Comments

  • Tadeusz

    Podoba mi się pomysł tej strony – najpierw nauczmy ludzi myśleć i nie poddawać się manipulacjom a sami dojdą do wniosku, że jedyny wyjściem jest ruch wolnościowy w Polsce. Prawdziwa praca u podstaw. Miejmy nadzieję, że nie jest za późno!

    20/12/2016 at 9:45 pm

Wyraź swoją opinię