Trudna sztuka mówienia NIE

Mówienie NIE, wyznaczanie granic, asertywność, wierność własnym zasadom – te wszystkie pojęcia ładnie brzmią, gdy się o nich pisze, jednak stosowanie ich w praktyce jest niezwykle trudne. Wpływa na to wiele czynników, natomiast podstawowym, w moim przekonaniu, jest trudność określenia granicy, której nie powinno się przekraczać.

Wiele osób, szczególnie kanapowi kołcze i blogerzy od szczęścia, uraczą Was konkretnymi przykładami, kiedy granica zostaje przekroczona i nawet rzucą kilka ciekawych pomysłów, jak sobie z tym radzić. Problem z prawdziwym życiem polega na tym, że bardzo często generuje unikatowe przeszkody, których nie da się zrekonstruować w innych, a szczególnie sztucznych, okolicznościach.

Wynika to z bardzo prostej przyczyny: mimo że wszyscy mamy generalnie te same potrzeby, to różny poziom ich zaspokojenia i różne doświadczenia życiowe powodują, że bodźce, wypowiedzi czy sens wydarzeń odbieramy i interpretujemy na wyjątkowe tylko dla siebie sposoby. Aby dotrzeć do sedna problemu i zaproponować skuteczne rozwiązanie niezbędna jest głęboka analiza jego przyczyn.

Proste rozwiązania są u dentysty

Wyobraźcie sobie kobietę, która jest w związku z facetem typu „łobuz”, czyli takim, który będzie kochał ją jak księżniczkę, ale gdy tylko pójdzie coś nie po jego myśli, wyładuje swoje frustracje na “ukochanej”. Gdy ta wyrazi sprzeciw, ten sprowadzi ją do parteru emocjonalnym atakiem, na który ona nie będzie mieć odpowiedzi.

Osoba, która wychowała się w domu pełnym miodu, różu i brokatu, poradzi, aby zerwać z takim agresywnym ancymonem, ponieważ trzeba się szanować, znać swoje granice, być wyemancypowaną i przy okazji wyrazi niezrozumienie, dlaczego kobiety pozwalają sobie na takie traktowanie.

Oczywiście będzie mieć rację, że trzeba z takim człowiekiem zerwać kontakt, jednak na dłuższą metę niczego to nie rozwiązuje. Kobiety, które musiały zmagać się w dzieciństwie z chłodnymi lub niekochającymi matkami, mogą rozwinąć w sobie niekontrolowaną potrzebę miłości. Jako dojrzałe kobiety będą podświadomie wpadać w sidła mężczyzn o cechach psychopatycznych lub niestabilnych emocjonalnie. Mężczyzn, którzy postawią je na piedestale i zrekompensują im brak miłości matki. Niestety, tacy partnerzy bardzo często staną się również ich katami.

Kobieta z podobnymi problemami, nawet jeśli uda jej się wyzwolić z emocjonalnego więzienia swojego partnera, najprawdopodobniej wpadnie w sidła innego o podobnych cechach, ponieważ nie będzie posiadać w głowie odpowiednich wzorców zachowania. I tyle z porad kanapowych kołczów i ekspertów od szczęścia. A to zaledwie jeden z nieskończonej liczby przypadków zaburzeń, które powodują, że proste z pozoru problemy przeistaczają się w niepojętą dla większości tragifarsę.

Symptomy

Z czego wynikają problemy z ustalaniem granic to jednak oddzielny temat, o którym może kiedyś opowiem.

Zachowania świadczące o problemie z wytyczaniem granic:

  1. Strach przed zranieniem czyichś uczuć.
  2. Obawa przed byciem nielubianym.
  3. Lęk przed sprawianiem wrażenia samolubnego lub złośliwego.
  4. Przesadna elastyczność w wyznaczaniu granic.
  5. Unikanie sytuacji konfrontacyjnych za wszelką cenę.
  6. Stawianie się na czyimś miejscu w sytuacjach, gdy nie jest to konieczne.
  7. Strach przed sprowadzeniem na siebie czyjegoś gniewu.
  8. Szkodliwa socjalizacja, tj. uczenie dzieci, że trzeba być zawsze miłym.
  9. Poczucie nieznajomości tematu lub brak wiary we własne kompetencje.

Z pewnością lista ta powinna być o wiele dłuższa, ale wydaje mi się, że powyższe punkty świetnie obrazują kierunek, w którym zmierzam.

W praktyce wygląda to tak, że pomimo wewnętrznej niechęci, zgadzamy się a) na przyjęcie na siebie dodatkowych obowiązków w pracy, 2) wspólne wyjście ze znajomymi mimo zmęczenia, 3) randkę z głupim facetem, 4) włażenie w butach w nasze życie, 5) wypełnienie ankiety na ulicy, bo ktoś ładnie poprosił, 6) pożyczenie pieniędzy nieodpowiedzialnej osobie, 7) zwracanie się do nas w niewłaściwy sposób, 8) marginalizowanie własnego zdania, 9) umniejszanie własnych osiągnięć, 10) stosunek seksualny w upokarzającej formie, 11) kontynuowanie rozmowy z namolnym konsultantem banku albo firmy ubezpieczeniowej, 12) przekazanie swoich wrażliwych danych osobowych najemcy, mimo że nie ma do tego żadnych podstaw, 13) i wiele innych rzeczy.

Pierwsza pomoc

Jeśli regularnie borykamy się z godzeniem się na niekorzystne rzeczy, ponieważ nie mamy na tyle pewności siebie, aby powiedzieć NIE, konieczny jest powrót do absolutnych podstaw introspekcji, czyli nazywania emocji.

Gdy robimy coś wbrew sobie, zawsze odczuwamy napływ negatywnych emocji – wstyd, strach, złość, gniew, etc. Za każdym razem, gdy pozwolimy sobie na przekroczenie przez kogoś naszych granic i pojawią się te emocje, należy wziąć kilka przysłowiowych głębokich oddechów i zadać sobie w głowie pytanie „Co w tej chwili czuję?” Nazywanie emocji jest konieczne, aby uchwycić moment „krzywdy” i go zapamiętać. Jeśli pozwolimy sobie na szybkie wymazanie tych emocji z głowy, bo uważamy, że łatwiej jest zapomnieć lub zamieść problem pod dywan, to będziemy go powtarzać wielokrotnie. Może do końca życia.

Gdy już nazwiemy emocje, wówczas należy zadać sobie pytanie, co je spowodowało. Jeśli przyczyną jest wyrażenie zgody na niekorzystną rzecz, wówczas warto zastanowić się, czy 1) nie mamy za dużych wymagań lub nie jesteśmy roszczeniowi, 2) w jaki sposób rzecz, na którą się zgodziliśmy, wpływa na nasze życie. Jeśli uznacie, że może jednak macie zbyt duże wymagania, to zapoznajcie się z moim innym tekstem “Jesteśmy pokoleniem roszczeniowym”.

Zdarzy się tak, że nie będziecie w stanie udzielić odpowiedzi na powyższe pytania, bo nie znajdziecie punktu wyjścia. Wówczas warto zastanowić się, jak zareagowaliby inni (kilka różnych osób – absolutnie nie bazujcie na jednostkowych autorytetach), lub porozmawiać z zaufanymi osobami, aby uzyskać niezależną perspektywę na całe wydarzenie. Nie ma prostych odpowiedzi, natomiast bardzo często można określić, czy rezultat działania, na które się zgodziliście, jest dla Was dobry czy zły (korzystny czy niekorzystny).

Jeśli np. bierzecie na siebie dodatkowe obowiązki i zostajecie w pracy, pomimo że inni wychodzą punktualnie, to zapewne coś jest nie tak z otoczeniem. Jeśli jednak zostajecie w pracy po godzinach, bo macie słabą organizację albo nie potraficie rozwiązać jakiegoś zadania, to przyczyn należy upatrywać w sobie. Innym przykładem może być pożyczanie pieniędzy bliskim, ponieważ sobie z czymś nie radzą. Oczywiście pożyczacie, bo to bliscy i nie chcecie, aby źle o Was myśleli, a później okazuje się, że Wasze ciężko zarobione środki wydawane są w bezsensowny sposób. W takich sytuacjach zamiast dawać komuś pożyczkę, lepiej zastanowić się nad innym rozwiązaniem, które nie naraża nikogo na szkodę. Bywa, że będąc w związku z trudnymi partnerami często ustępujecie w przekonaniu, że tego wymaga miłość. Wówczas trzeba zrobić bilans zysków i strat ustępliwości. Zastanówcie się, jak często czujecie żal i zadajcie sobie pytanie, jak często partner idzie Wam na ustępstwa oraz jak przebiega sam proces podejmowania decyzji. Czy partner używa merytorycznych argumentów czy próbuje zasypać Was masą nieistotnych i niezrozumiałych informacji lub przytłoczyć emocjami powodując poczucie winy.

Jak mówić NIE

Niby proste słowo, a powoduje ogromne rozdarcie emocjonalne. Jeśli macie z tym naprawdę duży problem, wówczas w wolnej chwili wyobraźcie sobie kilka różnych sytuacji powodujących złe odczucia i spróbujcie przeprowadzić w myślach dialog z hipotetycznym szefem, partnerem, akwizytorem. Rozważajcie różne scenariusze i szukajcie różnych odpowiedzi odmownych, a następnie spróbujcie sobie wyobrazić reakcję rozmówcy. Powtarzajcie to ćwiczenie, aż udzielanie odmownej odpowiedzi przestanie powodować w Was negatywne emocje. W razie konieczności róbcie to przed lustrem i prowadźcie dialog na głos, aby widzieć własną reakcję.

  1. Odpowiadaj krótko i unikaj tłumaczenia się. Tłumaczenie naraża nas na cofnięcie decyzji, ponieważ wznieca w nas poczucie winy. Krótkie uzasadnienie wyboru w zupełności wystarczy, np. „Nie dziękuję, jestem zajęty”, „Nie mam czasu”.
  2. Pamiętaj, że masz prawo mieć własne zdanie. Nawet, jeśli jest głupie.
  3. Nie kłam. Kłamstwo ma krótkie nogi i powoduje wyrzuty sumienia. Jeśli nie powoduje wyrzutów sumienia, to masz kolejny poważny problem.
  4. Pamiętaj, że lepiej powiedzieć NIE w tej chwili, niż żałować złej decyzji później. Krótkie i zdecydowane NIE oszczędzi Ci więcej kłopotów, niż chwilowe wyrzuty, że odprawiłeś kogoś z kwitkiem.
  5. Bądź grzeczny i szanuj rozmówcę. Podziękuj za propozycję, jeśli taka padła.
  6. Nie mów, że się zastanowisz, jeśli czegoś nie chcesz. Petent wróci i znów zapyta o to samo, a wtedy zgodzisz się tylko dlatego, że dałeś mu nadzieję.
  7. Pamiętaj, że Twoja wartość nie wynika z tego, jak często idziesz innym na rękę, tylko z uczciwości wobec siebie i innych.
  8. Buduj pewność siebie.
  9. Wyznaczaj cele. Jeśli jesteś w kłopotliwej relacji (zawodowej czy osobistej) i mówienie TAK konieczne jest do zrealizowania dalekosiężnego, ale dobrego celu, to za każdym razem powtarzaj sobie, że na końcu tego wszystkiego czeka Cię nagroda.
  10. Zachowaj uczciwość względem siebie i innych.
  11. Szukaj wsparcia wśród bliskich, jeśli odmowa powoduje u Ciebie negatywne odczucia.
  12. Jeśli masz wątpliwości dot. wyboru, rozważ wszystkie za i przeciw. Jeśli czujesz, że wybór jest dobry, trzymaj się go choćby świat się kończył. Następnym razem będzie lżej.
  13. Nie odbieraj telefonu za każdym razem, gdy dzwoni i nie odpowiadaj na każdego SMS-a lub wiadomość na FB. Świat się nie zawali. Kiedyś nie było telefonów i ludzie żyli. Pamiętaj, że masz swoje zajęcia, swoje życie. Ignorowanie telefonów, jakkolwiek może wydawać się dziwne współczesnym ludziom, jest świetnym ćwiczeniem niezależności. Jeśli ktoś ma zamiar przestać Cię lubić, bo nie odpowiadasz natychmiast na jego wiadomości, to może nie warto się w ogóle z kimś takim kumplować?
  14. Jeśli musisz podjąć decyzję, ale czegoś nie wiesz, powiedz, że odpowiesz później. Ignorancja lub brak wiedzy nigdy nie powinny być powodem do zgadzania się na coś. W ten sposób można napytać sobie biedy. Każda decyzja powinna być świadoma i wynika z rzetelnej informacji.

Zgoda krzywdzi wszystkich

Zgadzanie się na wszystko szkodzi nie tylko nam, ale również beneficjentom zgody. Jeśli żyjemy w związku z osobą, którą zachowuje się wobec innych niegrzecznie, to akceptowanie tych zachowań dla świętego spokoju spowoduje w końcu, że partner zapracuje sobie na utratę pracy, przyjaciół, rodziny, zdrowia lub nawet wolności.

Ustępowanie innym, gdy niekoniecznie są tego warci, prowadzi tylko i wyłącznie do umocnienia ich roszczeniowości. W bardzo realnym sensie stajemy się współodpowiedzialni za demoralizację drugiej osoby. Odcinając się od złych przyzwyczajeń od razu, dajemy drugiej osobie szansę, na uświadomienie sobie błędu zanim zrobi krzywdę sobie lub innym.

Czasem bywa jednak tak, że zgodzenie się na coś niekorzystnego faktycznie jest mniejszym złem. Nie jestem w stanie powiedzieć Wam, kiedy warto zgadzać się na coś mimo oporów. Mogę jednak z pewną dozą pewności powiedzieć, że jeśli dana sytuacja powtarza się więcej niż raz, wówczas mamy do czynienia ze szkodliwym schematem, który należy przerwać, aby nie pogrążać się głębiej.

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Ukończył filologię angielską ze specjalizacją językoznawczą na Uniwersytecie Warszawskim. Pilot wycieczek zagranicznych, specjalista od marketingu cyfrowego, lektor języka angielskiego, tłumacz. Fascynat psychologii ewolucyjnej, antropologii, astrofizyki, języka chińskiego i geopolityki.

Wyraź swoją opinię