krakow

Pedagogika wstydu: czy Polskość to nienormalność?

Bycie Polakiem to ujma dla godności człowieka. Statystyczny Polak smaży cebulę na smalcu ku zgrozie sąsiadów, którzy wobec nieznośnego fetoru i groźby przesiąknięcia niechcianą cebulą uciekać się muszą do rozwierania wszystkich okien na oścież niby nogi prostytutki w domu publicznym. Horror potęguje się w zimie, gdy za oknem mróz i smog. Zwykły dzień zamienia się wówczas w śmiertelną walkę o byt, bo czy wybór między smogiem a cebulą można w ogóle nazwać wyborem?

Polskość to wstyd, który wzmaga się szczególnie za granicą w nadmorskich kurortach. Może nie w Bułgarii, bo wiadomo – tam jeżdżą biedaki, ale już np. w Hiszpanii na Costa del Sol czy w portugalskim Algarve lepiej nie przyznawać się do bycia Polakiem. Skarpetki w japonkach, zajmowanie leżaków przy basenie czy zaściankowe parawany na plażach to zjawiska, które są na ustach całego świata. Lepiej być więc mylonym z Rosjaninem. Tam przynajmniej mają prezydenta, który ujeżdża niedźwiedzie.

Nie ma właściwie żadnego powodu, dla którego nie powinniśmy wszyscy jak jeden mąż proklamować ustawowe zniesienie Polskości, a potem oddać duszę pięknym Francuzom, temperamentnym Hiszpanom, uporządkowanym Niemcom czy dumnym Anglikom.



Pedagogika wstydu

Tym jest właśnie pedagogika wstydu, którą narzucono nam w XX wieku, abyśmy czasem nie zaczęli mieć aspiracji. Przesiąkliśmy niskim poczuciem wartości do tego stopnia, że w gazetach chętniej czytamy o brzydkich Polakach pożerających tłustą kiełbasę z grilla nad brzegiem jeziora, niż na przykład o twórcach rewolucyjnej metody pozyskiwania grafenu, która może odmienić oblicze światowej technologii. Twórcach, którzy byli Polakami rzecz jasna.

Oczywiście można dyskutować, czy nadmiar narodowej dumy jest zdrowy, ale wydaje mi się, że problem ten jeszcze nas, Polaków, nie dotyczy. Póki co wstyd i narodowe kompleksy zdają się dominować w naszej przestrzeni duchowej i wyobrażeniowej. I pewnie nie stanowiłoby to aż takiego problemu, gdyby nie przekładało się to negatywnie na nasz byt materialny i psychiczny.

A przekłada się w taki sposób, że bez większej gimnastyki można Polaków skłócić puszczając w obieg jakąkolwiek pejoratywną informację, np. o bezdomnych rodakach sypiających na dworcach w UK. Zamiast zatem zajmować się tym, co spowodowałoby, że Polacy nie będą musieli spać na dworcach za granicą, czyli rozwojem gospodarczym i naukowym, oddajemy się bezmyślnie plemiennym wojnom o palmę piękności.

Nie, nie jesteśmy idealni. Ale kto jest?

Trawa u sąsiada…

Mieliście kiedyś do czynienia z turystami z USA? Jeśli tak, to pewnie kojarzycie niekoniecznie szczupłych panów w białych adidasach i skarpetach podciągniętych do połowy łydek, przydługawych spodenkach i zbyt szerokich koszulach, którzy w trakcie swoich wojaży po świecie chętniej pójdą do McDonalda na burgera, niż do lokalnej restauracji skosztować miejscowych specjałów. Chętnie też eksponują symbole narodowe, np. flagi, które w USA znaleźć można wszędzie – począwszy od przydomowych masztów, a skończywszy na bieliźnie intymnej. I są z siebie dumni, nawet pomimo podciągania skarpet do kolan. Nie wstydzą się. Przy okazji, czy słyszeliście o aktualnej sytuacji w Jemenie, gdzie miliony ludzi pozbawionych jest dostępu do pożywienia z powodu konfliktu saudyjsko-irańskiego sponsorowanego przez amerykańskie i brytyjskie korporacje zbrojeniowe[1]? Pewnie nie.

Widzieliście kiedyś weekendowych turystów z Wielkiej Brytanii na krakowskim rynku? (Właściwie każdym polskim rynku, do którego można dolecieć Ryanairem). Tułających się pod wpływem alkoholu od knajpy do knajpy, krzyczących, jakby byli sami na mieście, nierzadko wymiotujących tuż za rogiem, a gdy słońce przyświeci – kopulujących na ulicach z miejscowymi damami. W Grecji jest nawet taka miejscowość, która słynie z tego, że każdego roku celebrujący wejście w dorosłość Anglicy oddają się płciowym interakcjom na oczach zgorszonych Greków. Nie, nie powiem Wam, która to miejscowość, ale znajduje się na Krecie. Skoro jesteśmy przy Brytyjczykach, słyszeliście kiedyś o wielkim głodzie w Bengalu, w wyniku którego w 1943 życie stracić miało nawet 3 miliony osób[2]? Warto poznać tę kartę brytyjskiej historii.

Znacie jakiegoś Francuza albo Paryżanina? Wiecie, ilu z nich mówi płynnie w jakimkolwiek obcym języku? A wiecie, jakie zdanie Paryżanie mają o innych miastach i nacjach? Nie zawsze pochlebne. Paryż dla Paryżanina to szczyt dorobku cywilizacji ludzkiej, a wszystkie inne miasta to zaledwie ciekawa egzotyka, która powinna uczyć się od Francuzów. Wiedzieliście, że w latach 50. osoby pochodzenia afrykańskiego były w Paryżu trzymane w tzw. miejskich zoo[3]?

Całe prace doktorskie można pisać też o usposobieniu Hiszpanów (spadkobierców hiszpańskiej inkwizycji, którzy zostawiają po sobie bajzel, gdziekolwiek pójdą), Włochów (wygrażających sobie na środku ulicy ku irytacji innych kierowców stojących w korku; poza tym wymyślili faszyzm), Greków (posiadających własną koncepcję wysiłku) czy Niemców (którzy nie tylko w hotelach blokują leżaki przy basenie, ale też wymyślili nazizm).

A Ty się wstydzisz skarpet w sandałach, kiełbasy z musztardą i parawanów nad morzem.

Polska da się lubić!

Powyższe przykłady są oczywiście uogólnieniami i nie przytaczam ich, aby wzbudzać w Was niechęć wobec innych nacji. Absolutnie. Każdy naród ma swoje przywary, które czynią świat ciekawszym. Chcę natomiast, abyście dostrzegli skalę absurdu, w jakim przyszło nam żyć. Podczas gdy państwa stawiane za przykład wolności, kultury i rozwoju mają na sumieniu całą gamę grzechów, Polskości należy się wstydzić, ponieważ nie mieścimy się w kanonach europejskiej estetyki.

Jak już chcemy celebrować różnorodność, to wypadałoby też celebrować własną. Czyż nie stanowimy części różnorodności? Nie chodzi w tym wszystkim o to, aby patrzeć na innych z góry. Jeśli jednak faktycznie wstydzisz się Polskości, to czy nie rozsądniej byłoby dawać w kraju i za granicą dobry przykład, zamiast mówić „nie przyznaję się do bycia Polakiem”? Oczywiście dawanie dobrego przykładu wymaga odwagi i wysiłku. Rozumiem, że nie wszyscy muszą spełniać te kryteria.



Jeśli natomiast nie wiesz, dlaczego warto cieszyć się z Polskości, poniżej znajdziesz kilka ciekawych powodów:

  1. Nie mieliśmy kolonii niewolniczych jak Francja, Wielka Brytania, kraje Beneluxu.
  2. Nie destabilizujemy suwerennych państw na Bliskim Wschodzie doprowadzając do rozlewu krwi.
  3. Polskie kobiety jako jedne z pierwszych na świecie otrzymały prawa wyborcze.
  4. Cmokanie kobiet w rękę, to typowo polski zwyczaj, który budził niegdyś podziw na całym świecie. Najpierw francuskie damy zachwycały się naszymi szlachcicami. Później – podczas drugiej wojny światowej – Brytyjki nie mogły się nadziwić polskim pilotom, którzy nonszalancko chwytali kobiece dłonie i unosili do swoich ust[4].
  5. Homoseksualizm nigdy nie był karany w biegu historii Polski i jej prawodawstwa.[5]
  6. Przez praktycznie całe nasze dzieje Polska była swobodniejsza i mniej opresywna obyczajowo niż zachodnia Europa [6].
  7. Mieliśmy drugą na świecie konstytucję z prawdziwego zdarzenia.
  8. Aż do drugiej połowy XVII wieku, Polska była krajem tolerancji wyznaniowej[7].
  9. Naukowcy z Politechniki Łódzkiej opracowali oryginalną technologię wytwarzania grafenu, materiału 100-krotnie mocniejszego od stali [8].
  10. Polska wydała na świat geniusza muzycznego Fryderyka Chopina.
  11. Polski inżynier Ernest Malinowski zbudował w Peru najwyższą (aż do 2005 roku) kolej świata.
  12. Polka Maria Skłodowska-Curie odkryła promieniotwórczy pierwiastek radu, który przyczynił się do rozwoju fizyki atomowej i leczenia raka.
  13. Ignacy Łukasiewicz, pionier przemysłu naftowego w Europie, jako pierwszy skonstruował lampę naftową. Mówi się, że rodzina Rockefellerów zbudowała swoją fortunę wykorzystując właśnie pomysły Łukasiewicza.
  14. Polacy rozszyfrowali tajemnicę działania niemieckiej elektromechanicznej maszyny szyfrującej „Enigma” i tym samym przypuszczalnie przyczynili się do przyspieszenia zakończenia II wojny światowej.
  15. Polski Dywizjon 303 zaliczany jest do najlepszych jednostek myśliwskich II wojny światowej, który brał aktywny udział w Bitwie o Anglię w 1940 roku.
  16. Warner Bros., jedno z największych studiów filmowych na świecie, założone zostało przez Polaków spod Ostrołęki.
  17. Polak Józef Hofmann wymyślił wycieraczki samochodowe bez których nie wyjechałbyś z Kieleckiego w brzydką pogodę oraz spinacz biurowy, bez którego nie ogarnąłbyś domu publicznego w dokumentach.
  18. Kazimierz Funk w 1912 wyizolował witaminę B1.
  19. Mieczysław Bekker zbudował pierwszy łazik wysłany na Księżyc.
  20. Henryk Magulski wymyślił tzw. „krótkofalówkę”.
  21. I owszem, Polacy używali widelców wcześniej od Francuzów 😉

To co, dalej przeszkadzają Ci te parawany na plaży?
___
[1] https://www.theguardian.com/commentisfree/2016/oct/15/us-bombed-yemen-middle-east-conflict
[2] http://www.ibtimes.com/bengal-famine-1943-man-made-holocaust-1100525
[3] http://politicalblindspot.com/through-the-1950s-africans-and-native-americans-were-kept-in-zoos-as-exhibits/
[4] http://platine.pl/calowanie-w-reke-0-1218887.html
[5] https://pl.wikipedia.org/wiki/Sytuacja_prawna_i_spo%C5%82eczna_os%C3%B3b_LGBT_w_Polsce
[6] http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10010/q,Hiperborejska.Polska.wedlug.Nietzschego
[7] http://www.nowastrategia.org.pl/rzeczpospolita-obojga-narodow-panstwem-tolerancji-wyznaniowej-rzeczywistosc-i-mity/
[8] http://www.forbes.pl/polacy-produkuja-grafen-o-wysokiej-wytrzymalosci,artykuly,188385,1,1.html

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Językoznawca specjalizujący się w procesach poznawczych człowieka ze szczególnym uwzględnieniem wpływu języka na wybory moralne jednostki. Ukończył językoznawstwo kognitywne na Uniwersytecie Warszawskim.

Komentarze

Leave a Reply to Adam J. Wichura Cancel reply

  • Pamiętam ten artykuł o parawanach, być może lekko przerysowany, ale nie odebrałem go jako krytykę Polaków czy Polskości. Raczej krytykę chamstwa i nietrzeżwości, pisaną przez osobę trochę “starszej” daty. Przez to być może surowszą w osądach. Artykuł był emocjonalny ale w granicach rozsądku. Dopiero burzliwe komentarze ” jak tak można atakować pradziwych Polaków” rozniosły się w eterze. Druga strona nie pozostała dłużna. Kolejny epizod wojny polsko-polskiej. Kolejny dodatek do Twojego artykułu o manipulacjach medialnych. Swoja drogą jest coś na rzeczy, ten nasz wstyd; sztucznie podsycany zręsztą. No kompletnie neurotyczny mechanizm: dowartościować się przez wyparcie.
    Pozdrawiam

  • Moim zdaniem zarówno wstyd i kompleksy, podobnie zresztą jak i duma narodowa, to zwykła głupota. Rozumiem pęd do przynależności do jakiejkolwiek grupy, z którą chcemy się identyfikować, ale czy koniecznie musi to rodzić natychmiast antagonizmy? Dwie różniące się ze sobą grupy w Polsce najczęściej nie zdradzają chęci do kooperacji, choć w innych miejscach globu to się udaje. Pod tym względem Polacy mają chyba jakiś defekt psychiczny, przy czym można odnieść wrażenie, że motorem tego stosunku do innych jest przede wszystkim zawiść. Cóż z tego, że mieliśmy jako jedno z pierwszych państw na świecie konstytucję, skoro nie potrafiliśmy jej wykorzystać z powodu nagminnego warcholstwa? Ta obecna może nie jest najlepsza, ale i ją uczyniliśmy jedynie listkiem figowym zasłaniającym naszą nagość. Długo słynęliśmy z umiłowania wolności i tolerancji, które wlaśnie umierają na naszych oczach. Wyrodniejemy?

    Na szczęscie nie wszystkich to dotyczy i dlatego mamy się też czym pochwalić.

    • Nie chcę wchodzić w politykę, ale nic takiego nie umiera na naszych oczach. To zwykła medialna hucpa próbująca skłócić Polaków bardziej niż są. Od 89 roku nic się u nas nie zmieniło, a obecne rządy są kontynuacją poprzednich. Żeby cokolwiek się w Polsce zmieniło na lepsze, potrzebne są zmiany elit na faktyczne elity.

  • “Każdy naród ma swoje przywary, które czynią świat ciekawszym”
    Niby tak, ale w kontekście tego, co wcześniej napisałeś – że Włosi wymyślili faszyzm, a Niemcy – nazizm, nie brzmi to zbyt szczęśliwie. Myślę, że świat obyłby się bez tych “ciekawych” systemów.
    Oczywiście rozumiem myśl przyświecającą artykułowi. Masz sporo racji – nie powinniśmy się wstydzić bardziej niż inni. Co prawda Polacy też mają swoje za uszami, święci nie jesteśmy, ale nie ma powodu do biczowania się. Najbardziej zadowoleni z siebie są chyba Amerykanie, którzy w czasie swojej króciuteńkiej historii nabroili więcej niż możnaby przypuszczać (i to na całym świecie).
    Dwie uwagi na koniec.
    Nie wiem, czy to celowy zamysł, ale “polskość” powinna być pisana z małej litery.
    Polskie powody do dumy w większości trafne oprócz nr 4. Cóż pozytywnego jest w całowaniu w rękę? To tylko obyczaj, dla jednych ciekawy, dla innych – obleśny. Ja bym wolała się pochwalić tym, że gdy Henryk Walezy przyjechał do Polski, by objąć tron, był zaskoczony, że u nas nie załatwia się potrzeb fizologicznych na korytarzu ani do kominka (a tak mieli w zwyczaju “wyrafinowani” Francuzi). Bo u nas były kibelki. Po powrocie do kraju Henio pochwalił się rodakom, jakie to w tej Polsce mają wynalazki. Wersal był bowiem w owym czasie zarzucony odchodami ludzkim i zwierzęcymi… Ale oczywiście Francja – elegancja.
    Nie wiem, czy mamy naprawdę takie kompleksy jako naród. Zwłaszcza, że ostatnio widzę jak rośnie w siłę ruch ultrakonserwatywny, którego członkowie uwielbiają chodzić w koszulkach z “żołnierzami wyklętymi”, i ta retoryka patriotyczna… Przyznam, że to dla mnie niestrawne. Proponowane przez Ciebie powody do dumy są o wiele bardziej pozytywne niż ta wieczna martyrologia i nienawiść do obcych.
    “Przez praktycznie całe nasze dzieje Polska była swobodniejsza i mniej opresywna obyczajowo niż zachodnia Europa”
    Za to teraz sytuacja się odwróciła. 😉 Tak samo jak z homoseksualizmem – owszem, karany nie jest, ale do tolerancji to Polakom daleko.

    • Co do całowania w rękę – cóż, jestem facetem i moje obserwacje wynikają z tego, co imponuje kobietom w moim środowisku. To imponuje.

      Polskość – błąd ortograficzny 🙂

      Co do ultrakonserwatyzmu i tolerancji, to też nie jest do końca tak, jak piszesz. Po pierwsze trzeba zauważyć, że polskie izmy z każdej strony są o wiele bardziej umiarkowane w skali świata. Polacy nigdy nie byli jakoś ekstremalnie faszystowscy czy komunistyczni, dlatego nic u nas się długo nie utrzymało oprócz liberum veto 🙂 Taka jakaś nasza przywara, że nikogo nie słuchamy i robimy wszystkim na przekór. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale nie ma w żadnym zachodnim języku odpowiednika słowa “kombinować” czy “kombinatoryka”. To jest nasz narodowy wynalazek. I dla mnie to jest fajne, bo wierzę, że nawet jeśli na co dzień jesteśmy beznadziejni jako naród, to gdy trzeba, zawsze staniemy na wysokości zadania i nie odwrócimy się od bliźniego.

      • Coś w tym jest – nasza narodowa cecha, taka szczególna odmiana niedbalstwa, tumiwisizmu czy przekory – jest albo wadą albo zaletą. W czasach wojenno-katastroficznych jest tak jak piszesz – naród się jednoczy, jest solidarny przeciwko “obcym”. Natomiast to niedbalstwo i bałaganiarstwo bardzo przeszkadza w czasie stabilizacji, gdy nie ma z kim walczyć. Widać to choćby w polityce, gdzie wszyscy się żrą, choć w sumie nie bardzo mają o co, ale wymyślają na siłę powody. A i nawet sąsiedzi mają o nas powiedzenia typu ” Spotkało się dwóch Polaków, po czym rozeszli się w trzy strony”. :))
        O “kombinowaniu” nie wiedziałam, ale raczej wyczuwałam, że to nasze specjalne słowo “made in Poland”, tak jak w niektórych językach są słowa, których też nie da się przełożyć na inne. (Typu “Ølfrygt” – duński strach przed tym, że w docelowym miejscu podróży nie będzie piwa.;)

  • Jako dwupaństwowiec znam problemy Polaków i polskości dość dobrze. Wszystkie przykłady podane przez pana w artykule – to niestety bardzo dawne osiągnięcia, i to głównie Polaków pochodzenia żydowskiego. Ale z czego Polacy mogą być dumni we współczesności? W tym tkwi problem.

    • Z czego? Choćby z tego, że nie destabilizują i nie eksploatują ekonomicznie innych państw. Z tego, że jako jedni z nielicznych pomagają ofiarom wojennym na Bliskim Wschodzie. Z tego, że mimo zamordyzmu fiskalnego rozwijają konkurencyjne przedsiębiorstwa wobec zachodnich korporacji. Z tego, że nasze politechniki tworzą nowe technologie, np. metody pozyskania grafenu czy bezkonkurencyjne łaziki kosmiczne. Jak na państwo, które nie istniało od końca XVIII wieku, to całkiem sporo 🙂

  • Wszyscy pisza o tej pedagogice wstydu ale nikt nie potrafi podac realnych przykladow. Ze ktos nabija sie z parawanow albo ze skarpetek ? Przeciez to promil dziennikarzy, a prawa strona napina sie jakby codziennie odbywaly sie manifestacje pt. smierc skarpetkom w sandalach. Czytam Wyborcza i nie widze nienawisci do polskosci. Cytuje sie Tuska Polskosc to nienormalnosc, co jest wyciete z kontekstu itd. Polska nie miala kolonii bo miala dosc ziemi za Bugiem, a II rp nie byloby na nie stac. Nie destabilizujemy Bliskiego Wschodu bo nie mamy takich wplywow na swiecie. Pisze Pan ze Warner Bross stworzyli Polacy. Ok zydowsy ale Polacy. Ale oni opuscili Polske w wieku 2, 5 i 8. wiec poza najstarszym nawet mogli nie znac polskiej kultury. Nasze firmy tworza nowe technologie ktorych potem nie umieja komercjalnie wykorzystac vide ,,niebieski laser,, Nasz panstwo nie istnialo od XVIII wieku ale nie przeszkadzalo to w dzialalnosci gospodarczj bo zaborcy zwalczali raczej aspiracje polityczne a nie ekonomiczne, chociazby Lodz w zaborze rosyjskim.

    • Cześć, dzięki za Twój komentarz. Tekst jest faktycznie powierzchowny, ale wynika to raczej z kontekstu w jakim był pisany. Wrócę do niego jeszcze na pewno i postaram się rozwinąć temat o konkrety.

  • Ja się nigdy nie wstydziłam bycia Polką ani w ogóle nie mam w zwyczaju obrażania całych grup ludnościowych typu. Nie wiem, czy pamiętacie, jak jeszcze 10 lat temu pełno było w internecie i w prasie papierowej artykułów nt. jak to na zachodzie super, a w Polsce źle. Ludzie zaczęli jeździć po świecie i przekonali się jak kłamliwe są te artykuły. W internecie wyśmiewali się z dziennikarzy i ci musieli sobie dać spokój z pisaniem tych głupot. Generalnie coraz rzadziej ludzie pozwalają się tak obrażać i jeśli jeszcze pojawiają się poniżające artykuły, to w komentarzach ludzie się sprzeciwiają i oburzają.