kickhimintheballs

Gender dla ubogich: dlaczego facet i baba nie mogą się dogadać?

Kobieta i mężczyzna są jak puzzle, które pasują do siebie tylko wtedy, gdy nie próbujesz ich dopasować. Gdyby jednak przyszło Ci do głowy podjęcie wyzwania, to przygotuj się na turbulencje, których nie uświadczysz nawet podczas lotu Ryanairem do Modlina. Ryzyko jest o tyle większe, że współczesna debata publiczna nie znosi sugestii, jakoby między kobietami i mężczyznami były naturalne różnice, a jeśli już jakiekolwiek istnieją, to z pewnością wynikają z opresyjnej kultury narzuconej miliony lat temu przez jaskiniowców.

A wiadomo, z jaskiniowcami nie idzie się dogadać.

Jądro ciemności

Nie lubię dyskutować z biologią, bo zawsze z nią przegrywam. Ta zaś twierdzi, że podstawową różnicą między facetem a kobietą są różne pary chromosomów – XX u kobiet i XY u mężczyzn. To bardzo duża, fundamentalna wręcz różnica. Naukowcy twierdzą, że w chromosomie Y ukryty jest gen, który pełni rolę swoistej dźwigni zrzucającej w siódmym tygodniu ciąży na rozwijający się ludzki zarodek brzemię posiadania jąder[1]. W pewnym sensie można zatem powiedzieć, że do siódmego tygodnia każdy zarodek jest kobietą, jeśli z bliżej nieokreślonego powodu z kapelusza zwanego Y, niby królik na pokazie magicznych sztuczek, nie wyskoczy „męski” gen.

Z powyższego z pewnością wynikają wszystkie różnice anatomiczne między obiema płciami i „okablowanie” mózgu. Próba dowodzenia, że możliwość zajścia w ciąże i jej późniejszego doniesienia nie wpływa różnicująco na reakcje biochemiczne zachodzące w mózgu i gospodarkę hormonalną kobiet jest próbą samobójczą. Jeśli zgodzimy się, że mózg to procesor sterujący funkcjami biologicznymi organizmu, to musimy się zgodzić, że różna anatomia wymaga różnych rozwiązań do zapewnienia odpowiedniego działania.

W 2013 roku uczeni zauważyli na przykład, że połączenia nerwowe w mózgach kobiet są bardziej rozbudowane pomiędzy lewą i prawą półkulą, podczas gdy u mężczyzn – między przednimi i tylnymi obszarami[2]. Wynikać może z tego co następujące: mężczyźni są sprawniejsi w myśleniu przestrzennym i reagowaniu sensomotorycznym (szybkość reakcji ruchowej na bodźce zmysłowe), natomiast kobiety radzą sobie lepiej w zadaniach wymagających uwagi, zapamiętywaniu słów i twarzy oraz przetwarzaniu informacji o innych ludziach i sytuacjach społecznych[3][4][5].

Ponieważ jednak wyniki tych obserwacji nie są spójne na przestrzeni wszystkich badanych grup wiekowych, to nie można ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, czy wynikają one z dostosowania się mózgów do środowiska, czy może z dostosowaniu środowiska przez mózgi do swoich potrzeb. Racjonalny sceptycyzm i zwykła uczciwość intelektualna wymagają, aby przed ferowaniem ostatecznych wyroków dotrzeć do źródła zagadnienia i poznać jego genezę. Faktem jest przecież, że kobiety mają średnio o 8% mniejsze mózgi niż mężczyźni. Tylko co z tego, skoro słonie mają największe, ale na teorię względności nie wpadły?



Podejdź ino do płota jak i ja podchodzę

Co natomiast wiemy z codziennej empirii, a co intuicyjnie pokrywa się ze wspomnianymi rewelacjami naukowymi, to fakt, że kobieta i mężczyzna wspólny język znaleźć potrafią tylko wtedy, gdy są wielce w sobie zakochani. Gdy kurz emocji opada i układy nerwowe obu połówek wracają do normalnego, niezakłóconego miłosnym delirium funkcjonowania, wówczas różnice w okablowaniu mózgów zaczynają stawiać komunikacyjne płoty.

Jednym z nich będzie na przykład inklinacja mężczyzn do traktowania rozmowy jako narzędzia rozwiązywania problemów. Ku zgrozie kobiet, rzecz jasna, które we wspólnej wymianie spostrzeżeń upatrują przede wszystkim sposobu na odkrycie siebie, partnera i zbudowanie wspólnej płaszczyzny emocjonalnej. Gdy zatem kobieta poinformuje swojego mężczyznę, że boli ją głowa albo Jolka skręciła kostkę, to nie robi tego po to, aby dowiedzieć się że na ból głowy najlepszym lekarstwem jest Panadol Extra i sen, a Jolka powinna iść do ortopedy albo od razu chirurga.

Gdy mężczyzna otwiera buzię, to z reguły ma już określony cel rozmowy, a gdy dotrze do meritum, chciałby jak najszybciej ją zakończyć. Dla kobiety rozmowa o wiele częściej będzie służyć porządkowaniu myśli niż docieraniu do sedna. Ku zgrozie mężczyzny dla odmiany, który przy trzeciej dygresji najpewniej napnie się jak plandeka na Żuku i rakiem wycofa z interakcji.

Różnie można też słuchać. Mężczyzna, jeśli już w ogóle słucha, to stara się pomóc. Na swój efektywny i racjonalny sposób rzecz jasna. To jednak wymaga cierpliwości, która u samców jest towarem deficytowym. Dla kobiety rozmowa to cel sam w sobie, dlatego ramy czasowe czy merytoryczność mają dla niej takie znaczenie, jakie dla kierowcy przewozów gabarytowych ma interpunkcja. Rozwiązaniem dla kobiety zatem nie jest znalezienie rozwiązania, tylko bycie wysłuchaną.

Nie jesteśmy jak Bonnie & Clyde

John L. Locke, profesor lingwistyki z Lehman College twierdzi, że różnice w komunikacji kobiet i mężczyzn nie wynikają z wychowania tylko ze skrajnie odmiennych potrzeb ewolucyjnych. Sposób wypowiedzi mężczyzn opisuje jako tzw. „pojedynkowanie się”, którego prymarnym celem będzie demonstracja siły i wykazanie się przed kobietami. Kobiety dla odmiany używają cichszych i spokojniejszych wzorców wypowiedzi, aby budować więzi z innymi kobietami, co w epoce maczug i kamieni miało pełnić funkcję ochronną przed agresywnymi samcami[6].

Kobiety, gdy rozmawiają między sobą, są generalnie bardziej skłonne do poszukiwania wspólnych celów i porozumienia. Przejawia się to m. in. częstymi przytakiwaniami i wtrąceniami, które dla mężczyzn mogą być wysoce irytujące; jednak wśród kobiet dopowiadanie sobie to nic innego jak współtworzenie wspólnego gruntu dla wzajemnego zrozumienia. Co ciekawe nie chodzi wcale o zrozumienie warstwy merytorycznej samej historii – ta często może być sprzeczna z prywatnymi poglądami rozmówczyń lub zawierać logiczne czy faktyczne sprzeczności. Niepomiernie ważniejszą od warstwy merytorycznej jest sfera emocjonalna wymiany zdań, a ta nie musi iść w parze z tą pierwszą.

Korzystając z nomenklatury Locke’a, rozmowa mężczyzn ma charakter pojedynku – zarówno w sensie realnym jak i rytualnym. Dość powiedzieć, że język i sposób mówienia mężczyzn stanowią swoistą formę negocjacji własnego miejsca w grupie oraz próbę potwierdzenia lub zyskania statusu. Najprostszym i najpowszechniejszym przejawem tego mogą być żarliwe dyskusje z kategorii „nie znam się, to się wypowiem”, które dla kontrastu u kobiet, jeśli w ogóle występują, to raczej wynikają z potrzeby zwentylowania nagromadzonego ładunku emocjonalnego niż potrzeby wykazania własnej wyższości.

W sensie rytualnym natomiast z pewnością nierzadko spotykacie się z wulgarnymi i pozornie obraźliwymi przywitaniami między dwoma przedstawicielami płci męskiej. Niestety nie przytoczę przykładu w niniejszym artykule, aby nie trafić na łamy profili trudniących się ściganiem tzw. mowy nienawiści. Wierzę, że doskonale wiecie o co chodzi, a jeśli nie, to polecam obejrzenie filmu „Chłopaki nie płaczą”. Oprócz wzajemnego obrażania się, mężczyźni lubią wytykać sobie otwarcie swoje wady, ubytki w ubiorze i wyglądzie. Locke twierdzi, że poczucie humoru wśród mężczyzn wyewoluowało właśnie jako substytut agresji fizycznej, co nie jest wcale takim niedorzecznym pomysłem.



A może Curie-Skłodowska też była kobietą?

Nie ulega wątpliwości, że mowa jaką posługujemy się dziś jest wynalazkiem relatywnie nowym w historii ludzkości. Jak to bywa z wynalazkami, wykwitają tam, gdzie pojawia się potrzeba wypełnienia pustki powstałej na skutek zmiany. Czy to, w jaki sposób dziś się porozumiewamy jest produktem mechanizmów, które zdefiniowały nas na długo przed tym, zanim nauczyliśmy się mówić? Możliwe.

Znajomość i świadomość tych różnic powinna być kluczowa dla wszystkich, którzy preferują bezbolesną komunikację zarówno w rodzinie, pracy czy na bazarze. Czasem co prawda łatwiej ustawić się okoniem i udawać, że odpowiedzialność za wspólne dobro spoczywa po stronie przeciwnej, ale na dłuższą metę robimy z siebie w ten sposób tylko nieszczęśliwych durniów przekonanych o własnej wyjątkowości.
___
[1] Halpern Diane F. (2012) Sex Differences in Cognitive Abilities: 4th Edition (Psychology Press).
[2] http://www.pnas.org/content/111/2/823
[3] Gur RC, et al. (2012) Age group and sex differences in performance on a computerized neurocognitive battery in children age 8-21. Neuropsychology 26(2):251–265.
[4] Cherney ID, Brabec CM, Runco DV (2008) Mapping out spatial ability: Sex differences in way-finding navigation. Percept Mot Skills 107(3):747–760.
[5] Hamilton C (2008) Cognition and Sex Differences (Palgrave Macmillan).
[6] Locke John L (2011) Duels and Duets: Why Men and Women Talk So Differently (Cambridge University Press).

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Językoznawca specjalizujący się w procesach poznawczych człowieka ze szczególnym uwzględnieniem wpływu języka na wybory moralne jednostki. Ukończył językoznawstwo kognitywne na Uniwersytecie Warszawskim.

Add comment