Dlaczego ufamy kłamstwom polityków

Większość z nas jest przekonana, że politycy kłamią, a mimo to ostatecznie i tak powierzamy im swoje zaufanie. W psychologii znajdziemy wiele mądrych nazw na określenie iluzji, jakie nasz umysł serwuje sobie, abyśmy usłyszeli to, co chcemy usłyszeć, a nie to, co faktycznie zostało powiedziane. Naiwny realizm, kognitywny dysonans, reaktywna dewaluacja i wiele innych błędów poznawczych to nic innego jak podświadome narzędzia, dzięki którym nasz mózg interpretuje informacje tak, aby podjąć decyzje dobre dla nas w danej chwili. Z ewolucyjnego punktu widzenia w ten sposób organizm zapewnia sobie bezpieczeństwo i przetrwanie.

Tłumaczy to m.in. dlaczego niektóre kłamstwa są dla nas do zaakceptowania, a inne z marszu gotowe są wyciągnąć nas na ulice. Głównym kryterium wyboru kłamstw, którym ufamy, jest ich kierunek. Można zatem kłamać KOMUŚ i DLA KOGOŚ. Gdy kłamstwa są wymierzone przeciwko nam lub nie zgadzają się z naszą wizją świata, wówczas interpretujemy je za pomocą sztywnych norm moralnych i etycznych („Kłamać nie wolno”, „Nie należy ufać kłamcom”). Natomiast gdy kłamstwo mówione jest w naszym interesie, wówczas mamy tendencję do jego usprawiedliwiania („To dla większego dobra”, „Tamci też kłamią”). Dotyczy to zarówno kłamców w polityce i życiu prywatnym.

Jeśli zaś wszyscy dookoła kłamią, wówczas granica między uczciwością a nieuczciwością przestaje mieć znaczenie. Skoro bowiem nikt nie jest uczciwy, to szukamy innego kryterium, które uzasadni nasz wybór. Z reguły kończy się na tym, że powierzamy zaufanie temu, któremu nam bardziej po drodze, ponieważ daje nam to poczucie przynależności, bezpieczeństwa i ucisza krwawiące sumienie.

Problem jest o tyle głębszy, o ile większe jest nasze uzależnienie od plemienia, z którym sympatyzujemy. Generalnie jesteśmy leniwi poznawczo i wolimy oddawać odpowiedzialność za ocenę informacji i wydarzeń komuś innemu. Aktualnie są to media i celebryci. Oba wybory są o tyle niedobre, że narracja mediów jest zawsze nastawiona na zysk, a celebryci nie znają się na niczym innym oprócz tego, co uczyniło ich celebrytami. Nie ma np. absolutnie żadnego powodu, aby ufać aktorowi, gdy wypowiada się na tematy finansowe. No chyba że skończył ekonomię, aczkolwiek wtedy też warto konfrontować opinie z innymi źródłami.

Kolejnym czynnikiem wzmacniającym naszą zależność od kłamstw innych jest powaga poruszanego problemu. Sprowadza się to po prostu do budowania paranoi wokół konkretnego wydarzenia lub oczekiwania. Im bardziej czujemy się czymś zagrożeni, tym łatwiej oddajemy kontrolę nad swoim życiem i myśleniem osobie, która zapewnia nas o swojej zdolności do usunięcia zagrożenia. Spektrum problemów, jakie można generować, aby ludzie się bali, jest praktycznie nieskończone. Jednak najskuteczniejsze są zawsze te problemy, które dotyczą codziennego bytu zwykłego człowieka. Problemy namacalne, które można dotknąć wyobraźnią. Pieniądze, jedzenie, zdrowie.

Warto też wspomnieć o wspomnianym wcześniej naiwnym realizmie, czyli przekonaniu, że jesteśmy zdolni do obiektywnej oceny otaczającego nas świata, a osoby mające odmienny punkt widzenia są niedoinformowane, nieracjonalne lub skażone błędami poznawczymi, które oczywiście nas nie dotyczą. Jedną z konsekwencji obecności tego błędu poznawczego jest tzw. fałszywa polaryzacja polegająca na interpretowaniu poglądów innych osób jako bardziej ekstremalnych niż w rzeczywistości są i w konsekwencji pogłębiania postrzeganych różnić między grupami.

Dlaczego politycy kłamią?

Wbrew pozorom nie chodzi tylko o pieniądze.

Wielu polityków to narcyzi. Aroganccy, przekonani o swojej ważności i wyjątkowości, poszukujący podziwu i rozgłosu. Większość z nich to osoby roszczeniowe przeświadczone o tym, że należy im się więcej z tytułu bycia sobą. Wymienione cechy powodują w nich przekonanie, że mają zawsze rację, a nawet jeśli nie mają, to tłuszcza jest zbyt głupia, aby złapać ich na gorącym uczynku. Prawdopodobnie też zwyczajnie wierzą w bzdury, które wygadują, tak jak jeden z posłów, który stwierdził, że zwiększenie kwoty wolnej od podatku nie jest możliwe, ponieważ rząd nie będzie mieć środków na realizacje programów socjalnych. Innymi słowy – trzeba zabierać ludziom pieniądze, aby móc im pomagać.

Z drugiej strony kłamcy wiedzą, że ludzie nie lubią prawdy. I niestety mają rację. Gdyby prawda była sexy, nikt by nie kłamał, dlatego politycy wolą mówić ludziom to, co ludzie wolą słyszeć. To tłumaczy np. dlaczego nikt nie wierzy w obietnice wyborcze, ale każdy wybiera tych, którzy mają okrąglejsze i bardziej kolorowe. Ludzie wolą słyszeć, że można naprawić gospodarkę regulacjami, że bogactwo bierze się z zasiłków oraz że otrzymają godną emeryturę, mimo że nic na to nie wskazuje.

Po trzecie za kłamstwo nie spotyka ich żadna kara. I jest to problem całego świata. Jeśli polityk lub urzędnik skłamie, to największa kara, jaka może go spotkać – a i to niezwykle rzadko – to koniec kariery politycznej. Innymi słowy kalkulacja zysków i strat przemawia na korzyść kłamstwa niż prawdy.

W istocie głównym problemem nie są zatem politycy tylko wyborcy.

Nie zmienisz polityków nie zmieniając siebie.

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Ukończył filologię angielską ze specjalizacją językoznawczą na Uniwersytecie Warszawskim. Pilot wycieczek zagranicznych, specjalista od marketingu cyfrowego, lektor języka angielskiego, tłumacz. Fascynat psychologii ewolucyjnej, antropologii, astrofizyki, języka chińskiego i geopolityki.

1 Comment

  • Danuta

    Rozsądnie jest nie ufać politykom, zwłaszcza gdy ich obietnice są z gruntu nierealne. Z realnymi warto sie jednak zgodzić i zaryzykować, a następnie rozliczyć przy urnie, jeśli nie podjęto choćby próby ich spełnienia (jak ogólnie wiadomo opozycja w Polsce z zasady jest nieskora do współpracy, więc trudności “obiektywne” zawsze się pojawią). Ludzie lubią prawdę, więc jeśli jej nie dostają, powinni jej sami poszukać. Krytycyzm i racjonalne myślenie jak na razie nie jest jeszcze zabronione. Szkoda, że tych myślących nie mamy w nadmiarze.

    21/12/2016 at 9:28 am

Wyraź swoją opinię