Człowiek jest zaprogramowany, aby się obżerać. Szczególnie w zimie!

Dobre wieści dla obżarciuchów: jeśli cały czas jecie i nie możecie się oprzeć tabliczce czekolady truskawkowej lub babce piaskowej z orzechami polanej toffi, nie miejcie wyrzutów sumienia – winę za to ponosi ewolucja! Otóż, jak donoszą uczeni z Uniwersytetu Exeter, w spadku od naszych przodków otrzymaliśmy niezaspokojoną chęć jedzenia, i co gorsza, nie posiadamy żadnych skutecznych mechanizmów do zwalczania lub unikania otyłości.

A powody takiego obrotu spraw są w pełni zrozumiałe, uzasadnione i – przede wszystkim – mają sens z ewolucyjnego punktu widzenia. Dlaczego? Przyczyna jest prozaiczna. Dawno, dawno temu otyłość nie stanowiła poważnego zagrożenia dla przetrwania w przeciwieństwie do niebezpieczeństwa związanego z niedowagą lub niedożywieniem. Kiedyś jedzenie było towarem luksusowym i większość czasu pierwotny człowiek spędzał na szukaniu sposobów, aby zaspokoić głód. Trzaskanie w kulki na smartfonie w wolnym czasie nikomu się jeszcze wtedy nie śniło.

Pragnienie czy potrzeba utrzymania tkanki tłuszczowej (tej, której dzisiaj wszyscy się wstydzą i walczą z nią na siłowni namiętnie robiąc sobie selfie leżąc na macie do pilatesu) są szczególnie silne w zimie, kiedy pożywienia dostępnego w przyrodzie jest jak na lekarstwo. Tłumaczy to niejako, dlaczego tak bardzo lubimy obżerać się w czasie Świąt Bożego Narodzenia, a nasze postanowienia noworoczne dotyczące zrzucenia zbędnych kilogramów zwykle kończą się spektakularną porażką.

Zakładając, że naturalna selekcja dała zwierzętom (do których zaliczają się również ludzie) najlepsze z możliwych narzędzia do utrzymania odpowiedniej wagi, naukowcy stworzyli model przewidujący zmianę ilości zmagazynowanej tkanki tłuszczowej w odpowiedzi na dostępność pożywienia oraz ryzyko śmierci z rąk drapieżcy w czasie poszukiwania pożywienia (czyt. otyły łowca niczego nie złowi, tylko sam zostanie pokarmem).




Model wskazuje, że zwierzę powinno mieć określoną wagę ciała powyżej której chudnie oraz poniżej której próbuje przybrać na wadze. Symulacje wykazały, że negatywne rezultaty magazynowania energii ponad optymalny poziom są zazwyczaj niewielkie, dlatego podświadome bariery przeciwko otyłości powinny być na tyle słabe, aby pękały pod presją natychmiastowej nagrody w postaci pysznego pożywienia.

“Powinniśmy się spodziewać, że ewolucja dała nam zdolność zdawania sobie sprawy z przejedzenia, ale zamiast tego wykazujemy niewielką kontrolę w konfrontacji ze sztucznym jedzeniem. Ponieważ dzisiaj nowoczesne pożywienie zawiera niezwykle dużo cukru i aromatów, pragnienie jedzenia wśród ludzi jest o wiele silniejsze niż słaby mechanizm ewolucyjny zniechęcający nas do tego” – wyjaśnia główny autor badania, dr Andrew Higginson z Uniwersytetu Exeter.

“Nasz model przewiduje również, że zwierzęta powinny przybierać na wadze, gdy pożywienie jest trudniejsze do znalezienia. Wszystkie zwierzęta, włącznie z ludźmi, powinny wykazywać sezonowe zmiany w pragnieniu zyskiwania na wadze. Magazynowanie tłuszczu daje bezpieczeństwo przed ryzykiem nieznalezienia pożywienia, co dla ludzi z epoki przed-przemysłowej miało miejsce najpewniej w zimie. Z tego powodu Sylwester to najgorszy czas na rozpoczynanie diety”.

Ewolucja to bardzo mądra kobieta, jednak uczy się relatywnie wolno, dlatego zanim nasze ciała wykształcą mechanizmy radzące sobie z wyzwaniami XXI wieku, minie bardzo dużo czasu. A kiedy już wszyscy będziemy podświadomie wymiotować na widok pożywienia, nadejdą czasy globalnego głodu i nienawykli do magazynowania tłuszczu, zaczniemy robić sobie selfie z sześciopakiem kiełbasy krakowskiej zamiast podwiniętej koszulki, a symbolem choroby cywilizacyjnej nie będą osoby z nadprogramowymi kilogramami, tylko modelki z okładek Vogue ;).

Fot. Paulina Lohunko/Stocksnap.io

__
[1] Fatness and fitness: Exposing the logic of evolutionary explanations for obesity, Proceedings of the Royal Society B: Biological Sciences, doi/10.1098/rspb.2015.2443

[2] http://phys.org/news/2016-01-people-subconscious-urges-over-eat-winter.html

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Ukończył filologię angielską ze specjalizacją językoznawczą na Uniwersytecie Warszawskim. Pilot wycieczek zagranicznych, specjalista od marketingu cyfrowego, lektor języka angielskiego, tłumacz. Fascynat psychologii ewolucyjnej, antropologii, astrofizyki, języka chińskiego i geopolityki.

Wyraź swoją opinię