Chcesz zmienić swoje życie? Twój mózg Ci nie pozwoli!


Pamiętacie jeszcze swoje postanowienia noworoczne? Ja też nie, ale pewnie dlatego, że żadnych nie robiłem. Zima zwyczajnie nie jest najlepszym momentem na wielkie życiowe zmiany. Część z Was z pewnością jednak postanowiła uczynić zadość tradycji i stworzyła listę rzeczy, nad którymi planowała pracować od 1. stycznia.

I jak, udało się? Nie? Głowa do góry! Nauka oferuje całkiem dobre wytłumaczenie tej niemożności.

Otóż, jesteśmy podświadomie zaprogramowani, aby zwracać szczególną uwagę na rzeczy, które wcześniej sprawiały nam przyjemność. Działa to w ten sposób, że mózg domyślnie zapamiętuje przyjemne doświadczenia, aby w przyszłości skuteczniej wyłapywać informacje, bodźce lub okoliczności wpływające na pojawienie się przyjemnych doznań. Po co? Aby je powtórzyć. Co ciekawe dzieje się tak również, gdy nie spodziewamy się przyjemności i nie zdajemy sobie sprawy, że w ogóle zwracamy uwagę na cokolwiek przyjemnego.

Sprawdźmy jednak najpierw, jak w ogóle udało się dotrzeć do tak ciekawych wniosków.

Neurobiolodzy z Uniwersytetu Johna Hopkinsa poprosili 20 osób o znalezienie czerwonego i zielonego kształtu na ekranie komputera wypełnionego innymi wielobarwnymi kształtami. W nagrodę uczestnicy otrzymywali 1,50 dolara za odnalezienie czerwonego obiektu i 25 centów za wskazanie zielonego. Następnego dnia te same osoby zostały poproszone o odszukanie konkretnych kształtów w trakcie gdy ich mózgi były skanowane metodą PET. Tym razem kolor nie miał żadnego znaczenia, a za udzielenie poprawnych odpowiedzi nie były przewidziane nagrody.

Co się okazało? Gdy na ekranie pojawiał się czerwony obiekt, uczestnicy natychmiast skupiali się na nim, a obszar mózgu odpowiedzialny za uwagę dostawał zastrzyk dopaminy. Badani co prawda w końcu odnajdywali poszukiwane kształty, jednak robili to wolniej z powodu obecności wcześniej nagradzanej czerwieni. Skan mózgu wykazał, że osoby z najbardziej rozproszoną uwagą, miały najwyższy poziom dopaminy w mózgu, natomiast ci, którym udało się odnaleźć poszukiwane kształty szybciej, potrafili nieświadomie ograniczyć wydzielanie hormonu szczęścia[1].

Reakcje badanych sugerowałyby, zatem, że nie mamy aż tak dużej kontroli nad własnymi wyborami, jakbyśmy chcieli. Wyjaśniałoby to również, dlaczego tak ciężko jest zerwać ze złymi przyzwyczajeniami w ramach noworocznych postanowień.

Ty jesteś Sprite, a mózg to pragnienie

Zanim jednak zrezygnujecie z heroicznej walki z upierdliwymi przyzwyczajeniami, zastanówcie się, co możecie zrobić, aby jednak nie poddawać się w przedbiegach i zmienić coś w życiu na lepsze.

Skąd się biorą złe przyzwyczajenia? Z powtarzania w kółko Macieju tych samych czynności. Powtarzanie prowadzi z kolei do automatyzacji, a automatyzacja jest nierozerwalnie związana z bezmyślnością. Kluczowym zatem elementem w walce z nawykami jest po pierwsze uświadomienie sobie, że mamy zły nawyk, a po drugie wzmocnienie samokontroli poprzez zwracanie uwagi na sygnały, które budzą w nas niechciane pragnienia. Pomocne również jest stopniowe budowanie dobrych nawyków dostarczających pozytywnych emocji, które pomogą wypełnić próżnię powstałą w wyniku zerwania ze złym przyzwyczajeniem.

Zrywanie z przyzwyczajeniem powinno być połączone z realizacją jakiegoś celu. Przekonywującego celu. Dajmy sobie spokój z wydmuszkami typu zdrowie, dobre samopoczucie, dłuższe życie, brak raka. Oczywiście to są bardzo dobre postanowienia, ale – nie oszukujmy się – są to również mało seksowne abstrakcje. Lepiej pomyślmy sobie, że dzięki diecie, rzuceniu palenia czy kontrolowaniu głupkowatych zachowań wśród ludzi znajdziemy sobie kochankę, zarobimy na wymarzoną furę lub zyskamy szacunek ludzi ulicy. Jasne, może są to niskie pobudki, ale każdy w miarę uczciwy wobec siebie człowiek przyzna, że tak naprawdę do szczęścia potrzeba mu 1) miłości/ciepła, 2) uznania, 3) zadowolenia ze swoich osiągnięć. Mylę się?

Walcząc z przyjemnymi utrapieniami, nie skupiajmy się na procesie, tylko na jego rezultacie. Jeśli się odchudzamy, to wyobraźmy sobie swoją fantastyczną figurę w odbiciu lustra. Skupiajmy się na pozytywach. Jeśli mamy problem z wtrynianiem mrożonej pizzy z Carrefoura, to następnym razem stojąc w sklepie przed lodówką z kolorowymi opakowaniami pomyślmy sobie, że rezygnując z tej kalorycznej przyjemności zrzucimy zbędne kilogramy, poprawi nam się cera i zostaniemy najgorętszym towarem na mieście.

Budowanie pozytywnych skojarzeń to podstawa. Wiele osób na diecie woli skupiać się na trudnościach związanych z odchudzaniem, dlatego ma tak ogromny problem ze wstrzemięźliwością wobec pyszności. Zamiast skupiać się na pysznym smaku kebabu, skupmy się na smaku pocałunku osoby, której chcielibyśmy zawrócić w głowie.

Budujmy nowe nawyki, aby dostarczyć ciału zadowolenia, którego będziemy potrzebować o wiele bardziej, gdy już zerwiemy z konkretnym przyzwyczajeniem. Na przykład chcąc rzucić palenie, zadowolenie wywoływane nikotyną można zastąpić nawykiem chodzenia na biegi. Ruch, a szczególnie na świeżym powietrzu, prowadzi do wydzielania dopaminy, a wiadomo, dopamina jest fajna i ubarwia życie.

Ale najważniejsze to zacząć.

Oczywiście nie jest to tekst motywacyjny, więc jeśli macie coś ciekawszego i smaczniejszego do roboty, to do dzieła. Podobno najszczęśliwsi są ci, którzy niczym się nie przejmują.

___
[1] Brian A. Anderson et al. The Role of Dopamine in Value-Based Attentional Orienting. Current Biology, February 2016 DOI: 10.1016/j.cub.2015.12.062

Adam J. Wichura

Adam J. Wichura

Ukończył filologię angielską ze specjalizacją językoznawczą na Uniwersytecie Warszawskim. Pilot wycieczek zagranicznych, specjalista od marketingu cyfrowego, lektor języka angielskiego, tłumacz. Fascynat psychologii ewolucyjnej, antropologii, astrofizyki, języka chińskiego i geopolityki.

Wyraź swoją opinię